Wybierz swój region: Wszystkie regiony Skierniewice Rawa Mazowiecka Żyrardów Brzeziny

Środa, 13 grudnia 2017
Masz problem, widzisz coś, co powinni zobaczyć inni - skontaktuj się 727 011 111 lub kontakt@glossk.pl
REKLAMA

Tragedia żyrardowskiej rodziny

09.08.2017 - Żyrardów - Wiadomości

Ściany, podłogi, meble i wszystko co wewnątrz się znajdowało uległo spaleniu. Była noc (31.07), pana Adama wtedy nie było w domu, żona i teściowa spały. Jedną z kobiet obudził swąd spalenizny, poczuła dym. Otworzyła drzwi do dużego pokoju, ściana ognia wdarła się do pomieszczenia, w którym spały. Nie było czasu na zastanawianie się, co robić. Kobiety wyskoczyły przez okno.

Mężczyzna rozgląda się po mieszkaniu. Zostało niewiele. – Najbardziej chyba mi żal albumu ze zdjęciami – mówi Adam Grzelak. – Tam było całe moje dzieciństwo, cała młodość.

Kobiety trafiły do szpitala w Grodzisku Mazowieckim. Teściowa pana Adama ma osiemdziesiąt siedem lat, udało jej się wydostać z płonącego mieszkania tylko dzięki temu, że pod oknem znajdowała się skrzynka. Przeżyła, ale doznała wielu urazów.

– Moja żona przeszła operację nogi. Lekarz powiedział, że ta była w opłakanym stanie. Jest ryzyko, że Krystyna nigdy już nie odzyska całkowitej sprawności – relacjonuje nasz Czytelnik. – Jest obolała, ma posiniaczone plecy, przyjmuje silne środki przeciwbólowe.

Mieszkanie znajduje się na parterze przy ul. kpt. Pałaca. W budynku straszą czarne dziury zamiast okien. Już od klatki schodowej czuć przenikający smród spalenizny. Są trzy pokoje, kuchnia, łazienka, na podłogach walają się resztki spalonych rzeczy.

– Tata jest jeszcze w szoku – mówi córka Ola. – Przyjeżdżam do niego codziennie, chociaż mieszkam poza Żyrardowem. Nie chcę żeby teraz był sam.

Rodzina pogorzelców dostała od miasta pokój w hotelu, z którego może korzystać przez dwa miesiące bezpłatnie.

Po wyjściu ze szpitala kobietami przez jakiś czas zajmie się rodzina. Do pana Adama będzie zaglądać córka. – Na pewno będzie miał co jeść, codziennie przywożę mu obiady.
Tak naprawdę jednak cała trójka poszkodowanych została bez niczego. Mieszkanie trzeba będzie wyremontować. – Wszystko trzeba będzie zrobić od nowa, podłogę, tynki. Nie mamy nic, wszystko strawił ogień - martwi się sześćdziesięciosiedmiolatek. – Potrzebna jest klepka, armatura do łazienki, farby, meble – wylicza. Rodzina będzie też potrzebować podstawowych sprzętów jak lodówka czy pralka.

W tej chwili też wszyscy potrzebują chociażby ubrań, butów. – Tata jest bardzo schorowanym człowiekiem, co miesiąc wydaje 500 zł na leki – informuje nas pani Ola.
– Żyjemy skromnie, z mojej renty i emerytury żony – przyznaje Adam Grzelak. Wspomina z rozżaleniem, że mieszkanie przy kpt. Pałaca zajmował przez 36 lat, tu urodziła się jego córka. – Ale najważniejsze, że żyjemy – puentuje.
Tekst i fot. Małgorzata Piekarska

„Głos Żyrardowa i Okolicy” również włącza się w pomoc poszkodowanej rodzinie. Zbieramy wszystko, co może się przydać w codziennym użytkowaniu: środki czystości, ubrania, pościel, ręczniki. Potrzebne jest również wszystko do remontu mieszkania: klepka, farby, armatura etc.
Każda osoba, która chce coś przekazać rodzinie, może przynieść rzeczy do redakcji na ul. Okrzei 40.

 

Komentarze

Dodaj komentarz