W Skierniewicach radny pyta przewodniczącego, czy może opuścić salę obrad, by skorzystać z toalety. – Sesja to poważne wydarzenie w poważnym mieście – mówi Andrzej Melon, przewodniczący lokalnego parlamentu. Coś jednak z powagą podczas drugiego w tej kadencji (29.11) posiedzenia najwyraźniej szwankowało.

Marek Pastusiak pyta o podstawę prawną, która dała przewodniczącemu możliwość zobowiązania radnych do tego, by pytali o zgodę na wyjście z sali obrad. W konsekwencji podobnego oczekiwania doszło bowiem do kuriozalnej sytuacji, gdy młody radny zastosował się do komunikatu przewodniczącego wprost.

– Wydaje mi się, że przewodniczący nie ma prawa wydawać podobnych poleceń – grzmiał Pastusiak.

– Nie żądałem a prosiłem. Dobry obyczaj mówi, że prowadzącemu obrady powinno się zgłaszać wyjście z posiedzenia. Podczas  głosowania muszę wiedzieć, czy ktoś jest na sesji, czy już nie – wyjaśnia Andrzej Melon, przewodniczący rady.

Temat wydał się radnym na tyle ważki, że kolejni przedstawiali swoje oceny, a nawet postulaty, pozwalające wypracować kompromis.

anw


Cały artykuł na temat drugiej kuriozalnej sesji rady miasta znajduje się w najnowszym wydaniu (6.12) "Głosu Skierniewic i Okolicy", e-wydanie dostępne jest TUTAJ

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKOCZONY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
  • 0
    WKURZONY
  • 0
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Artykuł załadowany: 0.1313 sekundy