społeczeństwo

  wydrukuj podstronę do DRUKUJ2 lipca 2020 | 15:50 komentarzy 14
Byle przytulić już Zoję

(fot. Włodzimierz Szczepański)

Najtrudniejszym był czas, który dla kobiety powinien być celebrowaniem radości i spokoju. Bo jak to? Niepełnosprawna chce mieć dziecko i do tego ma męża z Afryki. Rodzina ze Skierniewic każdego dnia na nowo dowodzi – najważniejsze jest życie. Tak Anna i Vitus dali na imię swojej córeczce – Zoja, znaczy życie.

Anna Ngasa-Tuka porusza się na wózku. Jej mąż Vitus Ngasa pochodzi z Kamerunu. To historia, która pokazuje, że większe od barier architektonicznych są te w naszych głowach.


– Po porodzie poprosiłam pielęgniarkę, aby wezwano lekarza. Przyszła kobieta, która przez cały mój pobyt w szpitalu źle mnie traktowała. Powiedziałam, że chcę podziękować i zapytać o dziecko, którego mi nie pokazano. Lekarka odparła, że ona nie wie, co z moją córeczką i ją to nie interesuję – wspomina.


Vitus Ngasa przerywa karmienie córeczki. Włącza się do rozmowy: – Wtedy w szpitalu poznałem inną twarz ludzi w Polsce.


Dla Ani pytanie, czy córka jest zdrowa nie było tylko dociekaniem troskliwej mamy.

– Mama mówiła mi, że ja zaraz po urodzeniu ruszałam nóżkami. Lekarz jednak uznał, że przepuklina wymaga operacji w pierwszej dobie mojego życia. W szpitalu w Żyrardowie coś poszło nie tak, przerwano nerw – opowiada.


Nie skarży się, nie ma żalu.


– Przyzwyczaiłam się do tego, że jestem niepełnosprawna. Rodzice szukali pomocy w wielu miejscach. W końcu w jednym z gabinetów lekarz powiedział szczerze, że nic nie można zrobić, ale że jestem fajną, uśmiechniętą dziewczynką i w życiu dam sobie radę – mówi.

 

To był dobry lekarz – postawił trafną diagnozę.

 

 

Anna wszystkie etapy edukacji skończyła w „normalnych” szkołach. Ukończyła też studia. Wyższe wykształcenie bardzo przydało się jej w życiu, podobnie dobra znajomość angielskiego. Dzięki temu znalazła pracę i… męża.


Praca pozwoliła jej się usamodzielnić. Wyprowadziła się od rodziców. Poznała Vitusa, studenta zarządzania z Holandii. Kameruńczyk przyjechał do Polski odwiedzić kolegę.


– Zaczepiłam go na peronie. Poprosiłam, aby pomógł mi na schodach – wspomina Anna.


Zaczęli ze sobą korespondować. Po kolejnych odwiedzinach został.


– Vitus chciał, bym przeprowadziła się do Holandii. Ja nie chciałam wyjeżdżać z Polski – opowiada.


Pobrali się. Długo szukali urzędu stanu cywilnego, w którym jej wózek i jego kolor skóry nie stanowiłyby problemu. Wierność i uczciwość małżeńską przysięgli sobie w Lwówku k. Poznaniu.


– Dzień był szczególny jeszcze z jednego powodu – gdy mój tata zobaczył nas tańczących, w pełni zaakceptował zięcia – opowiada Anna.


Vitus bez problemu znalazł pracę w Warszawie. Biegła znajomość języka angielskiego i francuskiego była dodatkowym atutem. Przyznaje, że wolał zamieszkać w Skierniewicach ze względu na koszty życia. Tu jest taniej niż w stolicy.

 

Ojciec Vitusa odwiedził nas , spodobało mu się miasto. Był zachwycona ilością zieleni. W Jaunde, stolicy Kamerunu jest audytorem w międzynarodowej firmie.

 


Vitus twierdzi, że za Kamerunem rzadko tęskni. Cieszy się swoją rodziną. Nie reaguje na nadmierne zainteresowanie skierniewiczan.
– Ludzie się nam przyglądają. Przyzwyczailiśmy się – mówią.

Nie przywykli natomiast do brutalnych zaczepek. Przyznają: – Spotykamy się też ze straszną nietolerancją.

– Osoba niepełnosprawna postrzegana jest jako gorsza, głupsza, a do tego mąż z Afryki… Najdotkliwsze są reakcje młodzieży. Ale nie brakuje historii, gdy np. ojciec straszy niegrzecznego syna: – Ciesz się, że nie jesteś czarny jak on. Ręce opadają – mówi zrezygnowana.


Jej życie to ciągłe pokonywanie barier. Najgorzej wspomina okres przed porodem. Zawsze marzyła o dziecku. Czekali cztery lata.

Vitus z teściem czekali na chłopca. Mówili nawet o Stasiu, który rośnie w ciele Anny. Imię dostał po dziadku.
Po kolejnej wizycie kontrolnej zadzwoniła do męża.


– Vitus zaczął się śmiać. Myślał, że żartuję. Nie mógł uwierzyć, że spodziewamy się córeczki – dodaje.

Radości małżonków nie podzielali jednak lekarze.

– Podczas pierwszej wizyty w skierniewickim szpitalu usłyszałam, że będę miała problem z ciążą, bo mam nadciśnienie. Jestem otyła, niepełnosprawna i jeżdżę na wózku. Nie wiadomo czy urodzę. Potwornie się bałam, płakałam – wspomina.
Niemal z czułością Anna mówi natomiast o dr Anecie Zwierzchowskiej, która prowadziła jej ciążę. Skierniewicka lekarka skierowała ją do specjalistów w Warszawie.
– Miałam wrażenie, że dla lekarzy moja niepełnosprawność była problemem. Gdy jesteś zdrowy, wszystko jest w porządku, ale w moim przypadku nie można było działać rutynowo – opowiada. – Vitus przychodził do mnie codziennie przed pracą. Dziewczynka przyszła na świat przez tzw. cesarkę.

W związku z nieoczekiwaną zmianą, gdy Staś okazał się dziewczynką, młodzi rodzice stanęli przed wyborem imienia dla córeczki.

– Chciałam, by była Zosią, została Zoją.

– Life – Vitus po angielsku wtrąca znaczenie imienia córeczki.
– Ona jest Życiem. Była kompletną niespodzianką i cudem – opowiada mama.
 

Włodzimierz Szczepański

ostatnie aktualności ‹

Jak oceniasz ten artykuł?

Głosów: 62

  • 55
    BARDZO PRZYDATNY
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKAKUJĄCY
    ZASKAKUJĄCY
  • 2
    PRZYDATNY
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 1
    NIEPRZYDATNY
    NIEPRZYDATNY
  • 3
    WKURZAJĄCY
    WKURZAJĄCY
  • 1
    BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

14Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • Gość
    ~Łukasz i Monka 14 ponad rok temuocena: 100% 

    Nawet nie wiecie jacy jesteśmy szczęśliwi, że mimo przeciwności takie szczęście Was spotkało Kochamy Was

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~Monika 13 ponad rok temuocena: 100% 

    Nie warto przejmować się głupimi komentarzami. Wiem, to boli, ale można nauczyć się ignorowania tego typu idiotyzmów. Życzę wszystkiego dobrego. Uśmiechu, zdrowia i towarzystwa przyjaznych ludzi.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~aga 12 ponad rok temuocena: 100% 

    Powodzenia w życiu. Niech miłość i szacunek pozwoli Wam razem przejść przez życie. Nie zwracajcie uwagi na głupie zaczepki. Jesteście fantastyczni

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~Ba s 11 ponad rok temu

    Jak mozna pomoc?.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~Tomek 10 ponad rok temu

    Panie dziennikarzu , przy tak odpowiedzialnym zawodzie ma pan jakieś bariery w głowie? Niech Pan coś z tym zrobi. Ja nie mam barier i dobrze się z tym czuję. Pozdrawiam.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~Spid 9 ponad rok temu

    Andrzej Duda!!! Podobno w skc był kabareciarz czaskowski?

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~68 8 ponad rok temu

    Bariery tworzą ludzie o małych i ciasnych rozumach. Cieszę się żę jesteście szczęśliwą kochającą rodziną. Zyczę Wam wszystkiego najlepszego

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~??? 7 ponad rok temu

    Trzymam mocno za Was kciuki i życzę Wam dużo zdrowia. Pamiętajcie, że są ludzie w Polsce, którzy mocno Was wspierają.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~Justyna 6 ponad rok temuocena: 100% 

    Znam Panią Anię z widzenia... Pamiętam ją z korytarza szkoły podstawowej nr 5 w Skierniewicach. Zawsze była uśmiechnięta

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~Grażyna 5 ponad rok temuocena: 100% 

    Nie ważne jest w życiu kolor skóry czy niepełnosprawność ważne jest ciepło i serce jakie dajecie innym jesteście wspaniali za to a niunia jest cudownym darem waszej miłości .Aniu jesteś cudowną piękną kobietom i masz przystojnego męrza może zazdrość ludzka ze masz szczęśliwą kochaną rodzinę wzbudza takie emocje .Ja wam życze dużo zdrowia i miłości bądźcie szczęśliwi pozdrawiam Grażyna

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~Ewa Vibro 4 ponad rok temuocena: 67% 

    Superrrr...jesteś piękna i dzielna kobietka

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~Szafran 3 ponad rok temuocena: 100% 

    Jak trudno nam zaakceptować inność. Trzymam kciuki za państwa, widziałam Was na żywo w realu i mam nadzieję, że będziecie żyć długo i szczęśliwie na złość tym, dla których kolor skóry czy niepełnosprawność ruchowa jest problemem

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~Nick 2 ponad rok temuocena: 100% 

    Widać prawdziwe szczęście i miłość. Piękna historia!

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~8 1 ponad rok temuocena: 100% 

    To wspaniała rodzinka Ania i Witus to wspaniałe osoby i kochające się

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

społeczeństwo

Papież Franciszek nie żyje

Palestyński inwestor wskazuje na finansowe trupy w...

Żagle na skierniewickim zalewie

Francuzi inwestują pod Skierniewicami. Głuchów...

Gdzie oddać oponę od traktora? To nie taka prosta...

Pożar auta na parkingu przychodni w Skierniewicach

Pszczelarstwo stało się modne, a to... kłopot

Magda Kubicka w Skierniewicach z programem „Chcę...

Charytatywny kiermasz wielkanocny. Nadzieja dla...