z miasta

na sygnale

  wydrukuj podstronę do DRUKUJ13 lutego 2019 | 19:21 komentarzy 5
Paralizatory o większych parametrach to broń. Ich ewentualnych zakup wiązałby się z kolejnymi wydatkami – chociażby związanymi z odpowiednim zabezpieczeniem miejsca przechowywania urządzeń w siedzibie SM, szkoleniami dla strażników.

Paralizatory o większych parametrach to broń. Ich ewentualnych zakup wiązałby się z kolejnymi wydatkami – chociażby związanymi z odpowiednim zabezpieczeniem miejsca przechowywania urządzeń w siedzibie SM, szkoleniami dla strażników.

W Łodzi sobie chwalą, czemu więc strażnik miejski w Skierniewicach nie ma czuć się bezpiecznie – rekomenduje własny pomysł radny Roman Czyżewski. Przyznaje – lokalnie nie zasięgnął języka, nie zapytał o potrzeby jednostki, nie zasięgnął opinii komendanta SM. Może wówczas interpelacja w sprawie zakupów traserów nie ujrzałaby światła dziennego, a mundurowi nie głowili się, jak grzecznie odpowiedzieć samorządowcowi: mamy bardziej palące potrzeby. Na szczęście paralizatory nie są na tej liście.

Interpelacji w sprawie zakupu paralizatorów tak długo niepodobna zrozumieć, jak długo nie zapytać wnioskodawcy. Ten przyznaje – z nikim nie dzielił się pomysłem, nie zasięgał opinii, słyszał, że w łódzkich dzielnicach, gdzie „dochodzi nawet do ostrych pobić”, strażnicy bardzo sobie ten sprzęt chwalą. Zresztą, jak dodaje Roman Czyżewski: – Wydatek nadmiernie nie obciąży budżetu miasta, a może być inwestycją trafioną. Puentuje efektownym: – Życie ludzkie nie ma ceny i nie nad tym powinniśmy się zastanawiać.

Radny nie precyzuje o jakie urządzenia mu chodzi. Wnioskuje o zakup paralizatorów. Taser – pada z ust mundurowych, z którymi konsultujemy pomysł radnego.

– Musze przyznać, że radny ze mną na ten temat nigdy nie rozmawiał, gdyby choćby wspomniał, pewno dowiedziałby się, że jestem przeciwny i dlaczego – mówi Artur Głuszcz, komendant SM w Skierniewicach.

Wśród wielu argumentów są takie, że skierniewickiej straży narzędzia przymusu, którymi dysponują (gaz, pałka, własna siła) służą niezmiernie rzadko. W statystykach jednostki próżno szukać sytuacji, gdy mundurowy w obronie własnej sięgnął po gaz.

– Ten służy nam w praktyce do obrony przed zwierzętami, nie ludźmi. W końcu straż miejska zgodnie z ustawą to jednostka, która pilnuje w mieście porządku, nie bezpieczeństwa. Od tego ostatniego jest policja – mówi komendant Głuszcz.

SM pracę kończy o godzinie 23, wraca na posterunek rano. W ciągu dnia ulice Skierniewic patrolują maksymalnie 3 osoby. Trzeba bowiem pamiętać, że sama jednostka, łącznie z komendantem, to 18 osób pracujących w systemie zmianowymi. Wśród zadań jest m.in. obsługa monitoringu.

– Jesteśmy zmuszeni podziękować radnemu za inicjatywę, niestety nie trafioną – kwituje komendant.

Radny wnioskując o zakup paralizatorów sięgnął po przykład i doświadczenia dużych miast. My zaglądamy do sąsiadów, funkcjonujących w różnych realiach – spokojnej Rawy Mazowieckiej i Żyrardowa – miasta, któremu przestępcy spać nie dają.

W Rawie Mazowieckiej nigdy nie rozważano tego, by strażników miejskich wyposażyć w paralizatory.

– Do tej pory nie mieliśmy takich sytuacji, by zastanawiać się nad zasadnością zakupu tego rodzaju urządzeń – mówi Sławomir Kaźmierczak, komendant tamtejszej SM.

Paralizatory o większych parametrach to broń. Ich ewentualnych zakup wiązałby się z kolejnymi wydatkami – chociażby związanymi z odpowiednim zabezpieczeniem miejsca przechowywania urządzeń w siedzibie SM, szkoleniami dla strażników.

– W większych miastach wyposażenie strażników w paralizatory może być uzasadnione. W takim mieście jak nasze,według mnie, nie – mówi Artur Piotrowski, zastępca burmistrza Rawy Mazowieckiej, kiedyś komendant rawskiej SM.

W rawskiej straży pracuje 8 osób. Strażnicy dyżurują do godziny 23. Trudno byłoby zatem uzasadnić zakup paralizatorów chociażby udziałem w nocnych interwencjach.

Strażnicy miejscy w Żyrardowie z kolei chwalą sobie posiadanie paralizatorów tzw. taserów. Każdy strażnik idący na patrol jest wyposażony w paralizator. Kupione zostały dwa lata temu. Jak czytamy w uchwale budżetowej z grudnia 2016 r. na siedem sztuk przeznaczono 75 713 zł.

– My dążyliśmy do ich zakupu. Jedną z zalet jest, że działają na odległość. Nigdy nie doszło do ich bezpośredniego użycia, czyli wystrzelenia elektrod – tłumaczy Zbigniew Biegański, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Żyrardowie.

Strażnicy przekonuj, że to skuteczny środek, bo wystarczy nim postraszyć, aby agresor „zmiękł”. Tak było 6 lutego. W południe dyżurny straży miejskiej powiadomiony został, że grafficiarze dewastują ścianę zabytkowego budynku Kantoru przy ul. Limanowskiego. Strażnicy odkryli, że od strony Armii Krajowej ściana został wymalowana sprayem.
Uliczni „artyści” na widok patrolu zaczęli uciekać w kierunku ul. Waryńskiego. Przy pomocy monitoringu udało się ich namierzyć i po krótkim pościgu ująć.
– Ze względu na próbę ucieczki w czasie legitymowania, strażnicy miejscy posłużyli się ostrzegawczo paralizatorem, a następnie zmuszeni byli do użycia środków przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek – czytamy w komunikacie straży miejskiej.
Za popełnione wykroczenia nałożono mandat po 500 zł na każdego ze sprawców.

Anna Wójcik-Brzezińska

napisz maila ‹
ostatnie aktualności ‹

Jak oceniasz artykuł? Głosów: 8

  • 4
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKAKUJĄCY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
  • 4
    WKURZAJĄCY
  • 0
    BRAK SŁÓW

5Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~skce 5 9 miesięcy temu

    strażnicy są od pilnowania ,aby śmieci nie wyrzucać do lasu i sprawdzać co kto pali w piecu a sprawy takie jak bezpieczeństwo obywateli to zostawmy policji .

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~anty Sm 4 9 miesięcy temu

    Racja

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~tomek 3 9 miesięcy temu

    Radny Czyżewski chciał może zabłysnąć? Ciekawy jestem jak długo dochodził do tej " dopracowanej" propozycji. Radny

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~czytelnik 2 9 miesięcy temu

    Jeszcze nie dawno w Skierniewicach były problemy z jednym z komendantów Straży Miejskiej , który tak święcił jubileusz miejscowej Straży Miejskiej że połamał sam siebie i lekarza dyżurnego w miejscowym szpitalu.Dziwić może że pan radny w tak małym już byłym mieście wojewódzkim i biednym mieście Skierniewice za wzór stawia trzecie miasto wojewódzkie w kraju i uważa że elektryczne elektrowstrząsy poprawią bezpieczeństwo. Np. w mieście sąsiednim Łowiczu gdzie nie ma straży miejskiej bo i nigdy nie było czy innych miastach w naszym województwie gdzie po prostu straż miejska została rozwiązana nie widzą problemów a każdy mieszkaniec ma gaz pieprzowy.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~kam 1 9 miesięcy temu

    W sytuacji napisow sprayem w żyradowie nie można było nałożyć mandatu gdyż zaistniała szkoda, która musi być naprawiona a to można orzec w postępowaniu zwyczajnym. Ani straz miejska ani redakcja nie siegnęła do wiedzy fachowej np. sytuacji z użyciem x26 i nie wiedzą o tym że użytkowanie urzadzenia do obezwładniania energią elektryczną bywa często nieskuteczne. wiedza o tym sluzby porzadkowe na calym swiecie. taser to nie urzadzenie stanowiace lekarstwo na agresora a czasami wprost przeciwnie. Elektrody wystrzeliwane w kierunku osoby w różnych okolicznościach nie łapią kontaku z ciałem i brak skutecznego dzialania urzadzenia. zdarza sie tak czesto. mozna by o tym wiele mówić. ustawa o spb nie daje mozliwosci uzycia w celu wywarcia presji na drugiej osobie. W przypadku sm zupelnie nie potrzebny srodek przymusu.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Artykuł załadowany: 0.2355 sekundy