W tradycyjnej chuście, stroju ludowym przyjęła nas Bogusława Drzewiecka z Lipiec Reymontowskich. Wszak o świętach mieliśmy rozmawiać.

Wielkopostną powagę przerywało także „półpoście”, kiedy to chłopcy płatali pod osłoną nocy figle, zgłasza pannom na wydaniu. Zamalowywanie okien gnojówką, przestawianie sprzętów rolniczych czy płotów było na porządku dziennym.

Tradycja nie umiera, a w Lipcach Reymontowskich nadal pamiętają wiele wielkanocnych obrządków sprzed lat.

Zgodnie z naukami Kościoła, Wielki Post powinien być czasem umartwień, rozważań o męce pańskiej, wzmożonej pobożności i dobrych, miłosiernych uczynków. Czas ten ma przybliżać wiernym najważniejsze tajemnice wiary i przygotować do godnego uczestnictwa w wielkim święcie Zmartwychwstania Pańskiego.

Gospodynie myły i starannie wyparzały wszystkie naczynia, by nie pozostał na nich nawet ślad tłuszczu i smak mięsa. Patelnie i rondle używane do smażenia i duszenia mięsa wystawiano na strych lub wynoszono z domu, żeby zamanifestować gotowość do wielkopostnych wyrzeczeń. Na przypiecku nastawiano żur, który był potrawą wielkopostną, obok śledzia i nieokraszonych ziemniaków. W wielu domach, zwłaszcza na wsi, na całe 6 tygodni znikało ze stołów nie tylko mięso, ale też tłuszcze zwierzęce, miód i nabiał. Żywiono się żurem, surową i gotowaną kiszoną kapustą skąpo okraszoną olejem lnianym, suszonymi śliwkami, śledziami, ziemniakami i chlebem. Jedzono mało, raz dziennie do syta. Tylko w niedzielę pozwalano sobie na trochę obfitsze lepsze jedzenie. Na dworach magnackich post nie był tak dokuczliwy ani ściśle przestrzegany. Zamiast żuru jedzono piwną polewkę z dodatkiem białego sera a także masło, jaja i mleko.

Podczas Wielkiego Postu wiele osób rezygnowało z picia alkoholu i palenia tytoniu. Fajki i woreczki z tytoniem odkładano do schowków i wyjmowano dopiero w Niedzielę Wielkanocną. Na klucz zamykano też w schowkach wszystkie instrumenty muzyczne. Niedozwolona była muzyka, zawieszano wszelkie spotkania towarzyskie, a śpiewano wyłącznie pieśni wielkopostne. Wiele z nich zachowało się w zbiorach Oskara Kolberga.

Pewnym odstępstwem od surowych reguł Wielkiego Postu uważano uroczystość św. Józefa, która przypada 19 marca, zawsze w Wielkim Poście. Powszechnie uważano, że św. Józef „postu nie przyjmuje”, można więc było tego dnia biesiadować, bawić się, a nawet brać ślub.

Wielkopostną powagę przerywało także „półpoście”, kiedy to chłopcy płatali pod osłoną nocy figle, zgłasza pannom na wydaniu. Zamalowywanie okien gnojówką, przestawianie sprzętów rolniczych czy płotów było na porządku dziennym.

Rozbijano także gliniane garnki wypełnione popiołem na progach domów, co było nazywane „wybijaniem półpośćca”.

Tekst oprac. na podstawie referatu Aliny Szulc, wygłoszonego przez Zofię Wielec.

Jak oceniasz artykuł? Głosów: 4

  • 4
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKAKUJĄCY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
  • 0
    WKURZAJĄCY
  • 0
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Artykuł załadowany: 0.1739 sekundy