Marta Długosz podkreśla: – Staś nie mówi, nie potrafi usiąść. Ma małogłowie i niedosłuch. To, co nas najbardziej cieszy, że uczestniczy w naszym życiu, rozumie, co wokół niego się dzieje. A co dalej? Wiemy, że największym osiągnięciem naszego dziecka będzie, jeśli usiądzie. Do końca życia już wymagać będzie stałej opieki.

Marta Długosz podkreśla: – Staś nie mówi, nie potrafi usiąść. Ma małogłowie i niedosłuch. To, co nas najbardziej cieszy, że uczestniczy w naszym życiu, rozumie, co wokół niego się dzieje. A co dalej? Wiemy, że największym osiągnięciem naszego dziecka będzie, jeśli usiądzie. Do końca życia już wymagać będzie stałej opieki. (fot. Joanna Młynarczyk)

Prokuratura Okręgowa w Łodzi przedstawiła 61-letniemu lekarzowi ginekologowi zarzuty, dotyczące narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo życia i zdrowia noworodka i spowodowanie u niego ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – poinformował Krzysztof Kopania, rzecznik prokuratury.

Do porodu doszło 1 kwietnia 2018 roku, kiedy to lekarz pełnił funkcję kierownika dyżuru na oddziale położniczo-ginekologicznym szpitala w Skierniewicach. Mężczyźnie grozi kara pozbawienia wolności do lat 5 pozbawienia wolności.

– Mówiłam, że rodzę, a oni podłączyli kroplówkę i kazali czekać – relacjonowała mama Stasia.

Marta Długosz do szpitala w Skierniewicach trafiła o godz. 3.20 nad ranem. Źle się czuła. Była przekonana, że Staś chce już wyjść na świat, że nie będzie czekał. Mimo to, lekarz tylko raz po przyjęciu do szpitala miał zobaczyć kobietę, potem jedynie dzwonił do położnych i pytał o jej stan. Był pod telefonem.

Czytaj także: - Za długo czekano z porodem. Staś walczy o życie

Słyszała jak mówiły mu, że wszystko jest dobrze, że jest pod kroplówką. Miała rodzić siłami natury. Dopiero młoda położna, która przyszła na drugą zmianę, powiedziała, że zapis KTG jest zły. Pobiegła po lekarza. Decyzja o cesarce była natychmiastowa. Kobieta miała tylko przejść na salę operacyjną.

– Pielęgniarka wzięła mnie pod pachę i praktycznie ciągnęła, bo nie miałam siły iść, nie wytrzymywałam z bólu – opowiadała w rozmowie z nami.

Staś przyszedł na świat o godzinie 7.58.

– Macica zacisnęła się na dziecku i chłopiec został przyduszony. Tak mi wytłumaczono w szpitalu w Łodzi – mówił mąż pani Marty i dodał: – Gdy pani profesor zobaczyła dokumenty, powiedziała, że to ewidentna wina szpitala. Powiadomiłem prokuraturę.

Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi informuje – jak wynika z dokonanych ustaleń, do szpitala około godziny 3.20 zgłosiła się odczuwająca bóle porodowe 38-letnia Marta ze Skierniewic. Wcześniej ciąża przebiegała prawidłowo, zaś termin porodu wyznaczono na 14 kwietnia 2018. Pacjentkę umieszczono w sali porodowej.

Czytaj także: - Nigdy nie będzie zdrowym dzieckiem

Już podczas pierwszego badania tętna płodu (KTG) odnotowano nieprawidłowości. Kobiecie podano kroplówki z wywołującą skurcze oksytocyną, aby przyśpieszyć poród naturalny. Faktycznie pozostawała ona pod opieką pielęgniarek i położonych, ponieważ jak wynika z zebranego materiału dowodowego, kierownik dyżuru na pewien czas prawdopodobnie opuścił szpital. Kontaktował się w tym okresie z personelem medycznym jedynie telefonicznie.

- Trzy kolejne zapisy KTG miały obraz patologiczny. Mogły świadczyć o stanie wysokiego zagrożenia płodu - ustalili biegli. Ostatni zapis, bezpośrednio przed podjęciem decyzji o zakończeniu ciąży cięciem cesarskim, ma obraz charakterystyczny dla umierającego płodu ze stopniowo obniżającą się częstością akcji jego serca. Ocena zapisów KTG powinna skutkować podjęciem, znacznie wcześniej decyzji o wykonaniu cięcia cesarskiego.

Tymczasem, dopiero po godzinie 7, gdy odnotowano praktycznie zanik pracy serca dziecka, inna lekarka obecna w szpitalu, zdecydowała o konieczności pilnego przeprowadzenia porodu tą właśnie metodą. Chłopiec urodził się niedotleniony, przystąpiono do resuscytacji i przewieziono go do oddziału intensywnej terapii Centrum Zdrowia Matki Polki.


Pozyskana opinia potwierdza, że u noworodka doszło do rozwoju niedotlenienia, a w następstwie do powstania nieodwracalnych skutków zdrowotnych, związanych głównie z uszkodzeniem ośrodkowego układu nerwowego, które biegła zakwalifikowała jako ciężkie kalectwo i ciężką chorobę długotrwałą.

Prawidłowość działań podejmowanych przez lekarza ostatecznie ocenili biegli ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. W opinii stwierdzono jednoznacznie, że brak reakcji na nieprawidłowości KTG było błędem. Do rozwiązania ciąży metodą cięcia cesarskiego powinno dojść znacznie wcześniej.

- Decyzja w tym zakresie należała do kierownika dyżuru, który jednakże, jak wskazują ustalenia, mimo niepokojącego zapisu KTG, prawdopodobnie lekarz opuścił szpital i kontaktował się jedynie telefonicznie ze średnim personelem medycznym, uzyskując informacje, że akcja porodowa jeszcze się nie rozpoczęła - informuje prokuratura.

Podczas przesłuchania w prokuraturze, po zapoznaniu się z opinią biegłych lekarz przyznał, że błędem było nieprzystąpienie wcześniej do zabiegu cesarskiego cięcia. Potwierdził, że opuścił szpital, podając jednakże, że jego nieobecność trwała krótko.
Prokurator tytułem środka zapobiegawczego zastosował wobec podejrzanego zawieszenie w wykonywaniu zawodu lekarza.


 Na decyzję prokuratury czekaliśmy dwa lata. Gdy w minionym tygodniu w Łodzi usłyszeliśmy, że śledczy będą do sądu kierować akt oskarżenia, nie mogliśmy uwierzyć.


Mama chłopca, Marta Długosz, dziś w rozmowie z „Głosem” podkreśla: – Czuję ogromny żal, że moje dziecko powinno dziś biegać i skakać, a nie leżeć w łóżku a wymaga stałej opieki. Ten żal mam do lekarza. Jestem pełna uznania dla biegłych i prokuratorów, którzy doprowadzili sprawę do tego momentu. Przez te dwa lata musieliśmy obserwować, jak trudno jest przełamać solidarność środowiska.


Dziś życie Stasia to codzienna walka. Chłopiec jest pod opieką hospicjum domowego. W minionym roku, jesienią przez ponad miesiąc walczył o życie. Zagrożeniem dla niego jest zwykły pokarm, stąd dziecko karmione jest sondą, dojelitowo. Mały skierniewiczanin poddawany jest rehabilitacji, mama chłopca jest pod opieką psychologa.

Po naszym artykule o dramacie Stasia do rodziny Długoszów popłynęła pomoc. Rodzina walczy o jego zdrowie.

Anna Wójcik-Brzezińska

napisz maila ‹
ostatnie aktualności ‹

Jak oceniasz artykuł? Głosów: 51

  • 19
    BARDZO PRZYDATNY
  • 5
    ZASKAKUJĄCY
  • 9
    PRZYDATNY
  • 4
    OBOJĘTNY
  • 6
    NIEPRZYDATNY
  • 4
    WKURZAJĄCY
  • 4
    BRAK SŁÓW

31Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~Zbigniew Figat 31 29 dni temuocena: 50% 

    Jestem ginekologiem i położnikiem. Prowadziłem ponad 5 000 porodów. Różnych. 99% porodów jest prawie bezproblemowych, ale ten 1% pozostaje w pamięci. Tak jest na całym świecie. Poród zawsze jest zdarzeniem nieprzewidywalnym, co do swojego przebiegu. Wszyscy się przyzwyczajają, że powinno być dobrze, a jak nie jest, to szuka się winnego. Mogłoby się wydawać, że przy takiej ilości porodów lekarza dopada coś w rodzaju znieczulicy. Może w wyjątkowych przypadkach (niektórych lekarzy) tak się zdarza. Ale nie w przypadku doktora, z którym pracowałem 15 lat na jednym oddziale. Oczywiście nikt nie jest bez wad, każdy lekarz ma również niepowodzenia, choć ich nie chce. Wydarzyła się tragedia. Dla matki, dziecka, ich rodziny, ale też dla lekarza i jego rodziny. Przecież lekarz ani tego nie chciał, ani nie planował. Nie osądzajmy kierując się emocjami. Pokój Wam wszystkim.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Justyna F. 30 29 dni temuocena: 0% 

    To straszne ile osób wiesza psy na lekarzu, w sytuacji, o której nie mają pojęcia. Dlaczego żyjemy w przekonaniu, że lekarz wraz z uzyskaniem prawa do wykonywania zawodu dostaje jakiś dodatkowy pakiet w którym zawiera się wszechwiedza, nieomylność a często nawet się sądzi, że cudotwórstwo. Lekarz to też człowiek, popełnia błędy jak każdy. I o ile księgowa się pomyli w naszym rozliczeniu rocznym - jeszcze nie słyszałam, żeby któraś straciła prawo do wykonywania zawodu. Człowiek to nie maszyna, do której podłączy się kabelki i jakiś automat podpowie co i jak. Doktor J prowadził dwie z moich 3 ciąż zakończonych porodem. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to najlepszy specjalista w Skierniewicach i okolicy. Był zawsze dostępny, zawsze służył radą i argumentami (moje ciąże nie były podręcznikowe). Zawieszenie doktora w czynnościach medycznych jest ogromną stratą dla kobiet, które w tym momencie leżą na ginekologii czy porodówce. Żal mi tej pani ale nie tędy droga...

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Zniesmaczona 29 miesiąc temuocena: 13% 

    Każdy komentuje wina lekarza. Oczywiście nie jest łatwo żyć jak dziecko ma taki problem, ale nikt z nas nie wiem co tam naprawdę się wydarzyło.Napewno by było inaczej jakby pani chodziła do niego i miał by zupełny obraz całej ciąży. W ciągu 9 miesięcy różne rzeczy mogą się wydarzyć, które dają nam obraz porodu. Winą jego jest fakt że opłacił szpital w czasie swojego dyżuru.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~ciekawski 28 miesiąc temuocena: 76% 

    Ciekawe co te wszystkie jego zwolenniczki by pisały jakby to one teraz były na miejscu mamy Stasia?

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Renata Z. 27 miesiąc temuocena: 18% 

    Cudowny lekarz, świetny specjalista, chodzę od 17 lat i dla nas dr. zrobił wiele dobrego. Nie wyobrażam sobie innego ginekologa. Jestem po 3 cc, gdzie pierwsze dziecko zmarło, 2 operacjach na endometrioza i jednej na mięśniaka. Wszystkie ciążę leżące z pessarem. 2 donoszone dzięki doktorowi. Tylko dzięki doktorowi po 2 CC i 3 operacjach mogłam jeszcze urodzić dziecko, mimo że inni lekarze chcieli usunąć mi macicę. Bardzo współczuję rodzicom Stasia, ale trzeba pamiętać że dr zrobił też wiele dobrego przez 30 lat. To ogromna tragedia dla obu stron. Myślę, że wkradła się tutaj rutyna.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Basia 26 miesiąc temuocena: 81% 

    Ja niestety dobrego zdania o tym Panu nie mam.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~obserwator 25 miesiąc temuocena: 80% 

    Nie tylko Pani

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Mario 24 miesiąc temuocena: 86% 

    A mi szkoda dziecka i rodziny. Co z tego że ma super wyposażony pokój w sprzęt do rehabilitacji i codziennego chorego funkcjonowania. Ci którzy tak piszą niech powiedzą czy chcieliby aby ich dzieci zamiast tabletów, smartfonów, Playstation, elektrycznych hulajnog itp.... mieli pokój że sprzętem do codziennej walki???? Chore komentarze A owszem wina spada na doktora i może byliby to szkoda bo to odpowiedzialny zawód ale tylko wtedy gdyby był przy kobiecie, podejmował działania od razu A nie Pan szanowny opuszcza szpital..... wina lekarza i musi ponieść konsekwencje

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~czytelnik 23 miesiąc temuocena: 50% 

    trudno jest oceniać kogoś pod względem merytorycznym jak się człowiek na tym nie zna. Tragedia dla rodziców , tragedia dla lekarza , bo zawód jaki wykonuje jest potrzebny i nie jedna kobieta jest wdzięczna doktorowi za pomoc. cóż nikt nie chciałby mieć takiego problemu, ale zdjęcie pokazuje że Ci Państwo nie są sami . Taki pokój rehabilitacji ktoś wyposażył !

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Anya 22 miesiąc temuocena: 67% 

    Tak jak "czytelnik" może napisać tylko osoba, która nie ma pojęcia co to znaczy mieć dziecko! A co dopiero mieć dziecko tak bardzo skrzywdzone przez ZANIEDBANIE LEKARZA!!! Tak, pewnie "ktoś wyposażył", jeszcze by brakowało żeby po tym wszystkim nie otrzymali żadnej pomocy! Najwidoczniej nie dla każdego oczywistym jest, że "wyposażony pokój" to nie zamiennik zdrowego dziecka...

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Mm 21 miesiąc temuocena: 69% 

    To że dziecko ma pokój zrobiony nie wróci mu zdrowia i ci wszyscy co tak zawzięcie bronią tak Pana doktora to nie mają chyba pojęcia ile kosztuje takie dziecko i ile trzeba poświęcić czasu dla niego chętnie się zamienię chociaż na jeden dzień z taką osobą niech przyjdzie i się zajmie małym to wtedy będzie mogła się wypowiadać czy słusznie lekarz jest osadzony pozdrawiam serdecznie tych którzy piszą prawdę

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~B.S. 20 miesiąc temuocena: 60% 

    Moi drodzy... Jest mi przykro z powodu chorego dziecka (Stasia)...ale... Jestem matką 4 dzieci, które urodziły się dzięki pomocy i niezwykłej wrażliwości tego lekarza. W chwilach bardzo trudnych wymagających pomocy człowiek ten był zawsze do dyspozycji i oddany swojej pracy. Nadmienie że nie jest to ani mój znajomy ani nie płaciłam mu jakichs dodatkowych pieniedzy. Byłam zawsze zwykła pacjentką. Człowiek niezwykle życzliwy i oddany. Bez jego pomocy i fachowości moich dzieci nie byłoby na świecie ( wszystkie ciąże zagrożone i porody przez cięcue) . Myślę że przez całe lekarskie życie tego Pana przewinęło się tysiące pacjentek i wiele dzieci właśnie dzieki niemu żyje. Czy jeden przypadek ma przekreślić to wszystko??? Współczuję rodzicom Stasia ...jednak jest to zwyczajnie niesprawiedliwe by skazywać człowieka w takiej sytuacji pomijając serki jak nie tysiace dzieci zdrowych które dzięki temu kakarzowi przyszły na świat... Nawet jesli.lekarz popełnil błąd lekarski to jest czlowiekiem.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Manra 19 miesiąc temuocena: 60% 

    Każdy popełnia błędy ale my nie znamy bolu i cierpienia rodziny bo ta sprawa nie dotyczy nas bezpośrednio, dlatego uważam że wina lekarza jest ewidentna. On bierze odpowiedzialność za zdrowie dziecka i matki. Ogólnie nasz szpital to jedna wielka pomyłka A ginekologia pada już na czele z panem J.... I panem Fl...

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Alaa 18 miesiąc temuocena: 92% 

    Jeśli kierowca okaleczy lub zabije człowieka odpowiada za swój czyn i nikt go nie tłumaczy, że do tej pory był wspaniałym kierowcą, więc czemu lekarz ma być traktowany w sposób ulgowy? Zaniedbał swoje obowiązki, nie raczył nawet zejść do dziewczyny by sprawdzić czy wszystko jest w porządku.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~pp 17 miesiąc temuocena: 90% 

    i tego nikt nie podwazy ze uratowal mnostwo dzieci, i ze jest czlowiekiem. Ale wlasnie ten czlowiek przekreslil normalne zycie tego chlopca. To nie ten lekarz kazdego dnia sie nim opiekuje a jego wlasni rodzice. Niema tu usprawiedliwienia dla tego co zrobil. i niestety za wszystko trzeba poniesc konsekwencje.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Terre 16 miesiąc temuocena: 65% 

    Nie wróci zdrowia Stasiowi, jeśli zaszczujecie lekarza i zniszczycie mu życie. Przecież to człowiek, tylko człowiek. Który w dodatku przez 30 lat swojej pracy pomógł wielu ludziom. Popełnił błąd, ale też w życiu zrobił wiele dobrego.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~ciekawski 15 miesiąc temuocena: 40% 

    A myślisz że pierwszy raz opuścił szpital na dyżurze?

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Roki 14 miesiąc temuocena: 18% 

    Dożywotni zakaz wykonywania zawodu dla lekarza+ dożywotnia renta dla dziecka z kieszeni doktorka + odszkodowanie w kwocie 5 mln złotych. Stać to.jak i innych. Niech płacą za swoje błędy.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~STR 13 miesiąc temuocena: 64% 

    Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi... Z pomocą dr urodziłam 3 dzieci. Nie były to porody idealne, ja zaplanowałam je inaczej ;-) Niestety, nie da się z góry przewidzieć rezultatu takiej czy innej decyzji. Trzecią ciążę dr prowadził tuż po tej tragedii. Nie zawahałam się, ufam temu lekarzowi. I polecam go nadal. Rodzicom Stasia bardzo współczuję, ale "powieszenie" lekarza nic nie zmieni w ich sytuacji. Życie za życie? To nie sprawiedliwość tylko złość i mściwość.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Dana 12 miesiąc temuocena: 29% 

    Strach w Polsce rodzić. Czy to oszczędność szpitala? W takich sytuacjach często się powtarza zwlekanie z cesarkami, a może się uda bez???!!!

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Ame 11 miesiąc temuocena: 67% 

    Zlikwidować NFZ i będzie zupełnie inaczej . Ludzie którzy pracują płacą do zusu co miesiąc duże pieniądze od swojego wynagrodzenia a i tak większość chodzi do lekarza prywatnie.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~realista 10 miesiąc temuocena: 100% 

    A i tak kasę bierze prywatnie a leczy państwowo.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Aga 9 miesiąc temuocena: 60% 

    Widzę że wiele osób skończyło medycynę i ewidentnie wydział prawa również... Miała miejsce straszna tragedia i to fakt. Tylko ile w naszych małych Skierniewicach jest dzieciaczków, które urodziły się z niedotlenieniem, porażeniami...? Pamietajmy, że nie każdy poród kończy się sukcesem nawet pod okiem lekarzy. Znam osobiście takie przypadki w Skierniewicach. Czy świat nie byłby doskonały gdyby wszystkie dzieci rodziły się zdrowe? Nie zapominajmy w tym wszystkim o tym, że ten lekarz poza tą straszną sytuacją uratował wiele zagrożonych ciąż i pomógł z sukcesem w wielu często trudnych porodach.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Lola 8 miesiąc temuocena: 92% 

    Ale w tej sytuacji ewidentna jest wina lekarza i położnych. Tego zdania są eksperci. Przeczytaj uważnie artykuł.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Wyżeł 7 miesiąc temuocena: 79% 

    Po prostu pytam. Jeśli np. Położna dzwoniła do lekarza i mówiła, że zapis jest ok, to też jest tej sytuacji winna. Nikogo nie bronię, nie musisz mnie od razu obrażać i reagować agresją.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~x 6 miesiąc temuocena: 20% 

    Wyżeł o czym ty człowieku piszesz ? Coś mi się wydaje ze na świat przyjął cie ten sam "lekarz" Od kiedy to położna decyduje o ew cięciu cesarskim ? Gdzie był lekarz dyżurny ? Spał w domu ?

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Wyżeł 5 miesiąc temuocena: 96% 

    A gdzie były położne? Żadna nie będzie pociągnięta do odpowiedzialności? Jeśli zapis ktg był 3-krotnie patologiczny, to nie alarmowały lekarza, że jest bardzo źle? Dopiero ktoś na nowej zmianie zauważył?

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Tigra 4 miesiąc temuocena: 80% 

    To chyba tylko pokazuje prawdę o tym, jak uważnie przeprowadza się obecnie ktg. Pacjentka sobie leży, aparat ktg pracuje, nikt na wyniki nie zwraca uwagi, wydruk wychodzi, leci dalej. Na koniec pobieżnie zerknięcie na metrowy świstek papieru i ziu! Dalej. Jedziemy do następnej.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~kikiriki 3 miesiąc temuocena: 90% 

    Rutyna i znieczulica, jak w większości polskich szpitali doprowadza to tragedii. Lekarz podszedł do pacjentki w sposób lekceważący - albo jak źle się czuje to przesadza, albo, że sobie poradzi, bo to nie pierwszy raz rodzi, więc wie "co i jak". Konsekwencje tego podejścia są smutne, bo dziecko wymaga opieki i rehabilitacji i to do końca życia! A co, jak rodziców zabraknie?

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Margo 2 miesiąc temuocena: 74% 

    Przykro mi się to wszystko czyta, bo dzięki doktorowi przyszła na świat trójka moich dzieci. I za to zawsze będę mu wdzięczna. Jest bardzo dobrym lekarzem. Bardzo współczuję rodzinie Stasia, ale doktorowi również, bo na pewno będzie to rozpamiętywał do końca życia. Nie powinien opuszczać dyżuru, on o tym dobrze wie. Beztroski błąd bardzo wiele wszystkich kosztował :(

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~ciekawski 1 miesiąc temuocena: 32% 

    Sprawdźcie czy prywatnie dalej przyjmuje jak to robił tuż po tej tragedii? Mam nadzieję, że zostanie dożywotnio pozbawiony prawa do wykonywania zawodu i będzie musiał wypłacić ogromne odszkodowanie za swoją prywatę i konsekwencje z którymi do końca życia będzie musiał borykać się Staś i jego rodzina.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~dudu 0 miesiąc temuocena: 43% 

    A ja mam nadzieję , ze wszystkich lekarzy dożywotnio pozbawi się wykonywania zawodu i będziesz musiał KRETYNIE leczyć się sam.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • ~Oniektywna -1 miesiąc temuocena: 82% 

    A czemu miał tego nie robić po tej sytuacji, skoro nie zabroniono mu wykonywania zawodu? Pracował, bo mógł i nic Ci do tego.

    oceń komentarz  zgłoś do moderacji
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Artykuł załadowany: 0.4174 sekundy