z miasta

zdrowie

  wydrukuj podstronę do DRUKUJ12 października 2020 | 17:21 komentarzy 1
Maria Jankowska-Sujka swoje trzecie dziecko urodziła w zaciszu domowym. – Podczas dwóch poprzednich porodów czułam, że są mi one odbierane. Ten był przyjęty. Odnalazłam w sobie taką siłę i moc, których wcześniej nie znałam. Karmiłam się nimi jeszcze przez wiele dni – wspomina.

Maria Jankowska-Sujka swoje trzecie dziecko urodziła w zaciszu domowym. – Podczas dwóch poprzednich porodów czułam, że są mi one odbierane. Ten był przyjęty. Odnalazłam w sobie taką siłę i moc, których wcześniej nie znałam. Karmiłam się nimi jeszcze przez wiele dni – wspomina. (fot. arch. domowe)

Maria Jankowska i jej mąż, Piotr, z entuzjazmem wspominają to, co wydarzyło się przy narodzinach Łucji. – Czułam, że wszystko dzieje się w naturalnym tempie, w atmosferze intymności i…cudu – opowiada. – Odnalazłam w sobie taką siłę i moc, których wcześniej nie znałam – mówi.

Wydawało jej się, że obecność lekarza jest zbawienna. Pierwszy poród myślenie to odczarował.
Tak naprawdę lekarz pojawił się tylko na chwilkę, gdy padło słowo „tachykardia”. Kiedy okazało się, że wszystko jest w porządku, znów zostałam sama z położną – wspomina mama trojga dzieci.

Doświadczenie szpitala, procedur, a przede wszystkim połogu nie pozwalały kobiecie przestać myśleć o tym, by przywitać swoje dzieci na świecie w inny sposób.

Dopiero przy trzeciej ciąży miała pewność, że to dziecko urodzi się w domowym zaciszu. Znalazła położną, która miała już taką praktykę. Kiedy okazało się, że nie ma przeciwwskazań do  porodu poza szpitalem, decyzja zapadła na dobre.

Dziś skierniewiczanie Maria Jankowska i jej mąż, Piotr, z entuzjazmem wspominają to, co wydarzyło się przy narodzinach Łucji. – To było zupełnie inne doświadczenie, niż dwa poprzednie. Czułam, że wszystko dzieje się w naturalnym tempie, w atmosferze intymności i…cudu – opowiada. – Odnalazłam w sobie taką siłę i moc, których wcześniej nie znałam. Jeszcze przez kilka dni po porodzie siadaliśmy z mężem i wspominaliśmy chwilę po chwili z tego wydarzenia. Spisałam też przebieg porodu i czytając, karmiłam się nim przez długi czas. Poczułam, czym jest siła kobiety związana z naturą i przekazywaniem życia.

Małgorzata Leszczyńska, która pomogła przyjść na świat małej Łucji, jest wielką zwolenniczką porodów domowych. Z racji zajmowanego przez siebie stanowiska obecnie nie jest w stanie oddać się swojej pasji bez końca. Po wieloletnim doświadczeniu tłumaczy, że porody domowe są piękne, ale nie każdy może z nich skorzystać.

Małżonkowie, którzy zdecydują się urodzić w domu, powinni najpóźniej do 30. tygodnia znaleźć położną, która roztoczy nad nimi opiekę. Będzie wtedy czas na zrobienie ewentualnych dodatkowych badań, a także na sprawdzenie, czy para i położna…polubią się.

 W warunkach domowych ten aspekt jest niezwykle ważny, gdyż trzeba obdarzyć się zaufaniem. 

Ubolewam nad tym, że porody domowe, a także to, co z nimi związane, czyli wizyta pediatry i ewentualne badania, nie są refundowane przez NFZ. Z pewnością jest to bariera dla wielu małżeństw – przekonuje położna.

Poród szpitalny siłami natury i opieka nad noworodkiem kosztuje fundusz niecałe 3 800 zł, zaś na poród domowy i wizytę pediatry rodzące muszą przeznaczyć od 2,5 do 3 tys. zł.

Rzecznik prasowy łódzkiego oddziału NFZ, Anna Leder,  tłumaczy, że poród domowy traktowany jest tak, jak wizyta prywatna u specjalisty. – Nie finansujemy porodów w domu. Nie ma takiej procedury w koszyku świadczeń gwarantowanych. Gdyby była, pacjentki korzystałyby z porodów (w domu) na podstawie umowy NFZ z placówką medyczną, która by się nimi zajmowała. Nie mogłyby wybrać dowolnej położnej, tylko tę, która ma umowę z NFZ – mówi.

AUTOR: Monika Augustyniak

Małgorzata Leszczyńska położna tłumaczy: –  Aby kobieta została zakwalifikowana do porodu domowego, jej ciąża musi przebiegać bez komplikacji. Liczy się też waga dziecka w stosunku do warunków kobiety, wiek ciąży (ukończony 37.tydzień), prawidłowe położenie dziecka, a także brak takich doświadczeń jak poronienia czy martwe ciąże. Położna musi mieć też pewność, że oboje małżonków jest w pełni zdecydowanych na rodzenie w domu.

Położna towarzyszy przyszłym rodzicom już na kilka tygodni przed porodem, kiedy to odbywają się wizyty kontrolne. Po samym porodzie spędza w domu rodzącej minimum dwie godziny, które są czasem ścisłej obserwacji. W kolejnych dniach, w zależności od potrzeb, odbywają się jeszcze minimum dwie wizyty.

Jak oceniasz artykuł? Głosów: 5

  • 3
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKAKUJĄCY
  • 1
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
  • 1
    WKURZAJĄCY
  • 0
    BRAK SŁÓW

1Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • ~As 1 18 dni temuocena: 80% 

    Piękne . Życie to cud. A aborcji rocznie na świecie kilkadziesiąt milionów. .

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Artykuł załadowany: 0.3225 sekundy