(fot. Beata Pierzchała)

Zaczęło się od miejscowego fryzjera, który po pracy najpierw poszedł na piwo, a później pomodlić się pod figurą. To on rozpowiedział wokół, że Matka Boska się poruszyła. Przy kapliczce natychmiast zrobiło się zbiegowisko.

To była końcówka lat 70. Wtedy też było lato. Wieść o cudzie rozeszła się po Jeżowie lotem błyskawicy. Mieszkańcy najdalszych krańców gminy przyjeżdżali, żeby być świadkiem niespotykanego wydarzenia. Choć nie było wówczas internetu o domniemanym cudzie dowiedziało się mnóstwo osób.

– Przyjeżdżała tu cała Polska – mówi Teresa Guzicka, której dom znajduje się nieopodal kapliczki. – Tłumy były codziennie, że z domu trudno było wyjść. Ja tam niczego nie widziałam, ale co jakiś czas ktoś krzyczał, że figura się poruszyła, a inni potwierdzali, że też to widzieli.

Księża nie potwierdzali nadprzyrodzonego zjawiska i robili wszystko, żeby o „cudzie” nie było głośno. Mimo to kult cudu w Jeżowie trwał kilka lat. A niektórzy powtarzali, że trzeba zasłużyć, żeby go zobaczyć.

– Miałam szesnaście lat, jak to się zaczęło – wspomina Zofia Górska z Jeżowa. – Nie dostrzegałam ruchów figury. Myślałam wtedy, że pewnie nie każdy może ten cud zobaczyć. Przyjeżdżaliśmy tu rowerami z koleżankami, chyba nikt z nas nie dostrzegł nic nadzwyczajnego.

W pewnym momencie wierni odwiedzający „cudowną” figurę dostrzegli też blask bijący z korony. To miało być potwierdzenie, że Matka Boska naprawdę chce coś przekazać zebranym. Do dziś nie wiadomo jaki znak trzeba było uznać za boską wiadomość. Figurę ogrodzono. Koronę Matki Boskiej podświetlają teraz żarówki. Blask pozostał, jak w domniemanym cudzie.

– Nie słyszałam, żeby doszło tu do jakichś uzdrowień, albo nawróceń – mówi Zofia Górska.

– Ja też nigdy o tym nie słyszałam – przytakuje pani Teresa. – Wiadomo jak to jest, jeden krzyknie, że figura się poruszyła, a reszta przytaknie, że widzi to samo, bo nie chcą wyjść na gorszych.

Kapliczkę zbudował w 1900 roku miejscowy rzemieślnik, który chciał, żeby Matka Boska zwracała się do ludzi. Ówczesnemu proboszczowi nie podobało się, że figura stoi tyłem do kościoła, ale fundator nie uległ presji i Matka Boska wciąż spogląda na przechodzących ulicami ludzi, a nie na kościół.

Jak oceniasz artykuł? Głosów: 10

  • 2
    BARDZO PRZYDATNY
  • 4
    ZASKAKUJĄCY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 2
    NIEPRZYDATNY
  • 1
    WKURZAJĄCY
  • 1
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Artykuł załadowany: 0.2572 sekundy