(fot. Włodzimierz Szczepański)
W listopadzie ten problem musiał znów wypłynąć. Do naszej redakcji zadzwoniła Czytelniczka, która była na cmentarzu w Lubani odwiedzić grób bliskich. Obawia się, czy w przyszłym roku zastanie ich nagrobek.
– W środku cmentarza sterczą suche drzewa. Musiałam wynieść mnóstwo gałęzi, które spadły na nagrobek. W końcu runą i te drzewa, wtedy zniszczą rodzinny grób. Nie będę mogła go odnowić – mówi starsza kobieta.
Ten problem opisywaliśmy w sierpniu br. Obumarłe drzewo sterczą nie tylko na środku cmentarza, ale również jedno stoi tuż przy płocie. Niektóre uschły nieprzypadkowo. Na dwóch widoczne są nacięcia wokół pnia, a nawet nawiercenia. W sierpniu ks. Jarosław Orliński, proboszcz lubańskiej parafii poinformował „Głos”, że czeka na zgodę od konserwatora zabytków na wycięcie drzew. Minęło kilka miesięcy, a suche kikuty dalej straszą.
– Pamiętam o tej sprawie – mówi ks. Jarosław Orliński.
Dodaje, że u niego także była kobieta z interwencją w sprawie drzew.
– Wyjaśniłem, że ograniczony jestem procedurami. Jak tylko otrzymam zgodę od konserwatora, przystąpimy do wycinki. Na marginesie przy wcześniejszej wycince sugerowałem, aby usunąć i obecnie obumarłe. Stanowisko służb było jednak inne – wyjaśnia proboszcz.
Włodzimierz Szczepański
ostatnie aktualności ‹Jak oceniasz ten artykuł?
Głosów: 10





0Komentarze
Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.