Wiceprezes Związku Sadowników RP Krzysztof Czarnecki przyznaje, że jest problem z uzyskaniem polisy ubezpieczeniowej.

Wiceprezes Związku Sadowników RP Krzysztof Czarnecki przyznaje, że jest problem z uzyskaniem polisy ubezpieczeniowej. (Justyna Napierała)

Sadownicy mają poważny problem z ubezpieczeniem własnych gospodarstw. Prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski zwrócił się do Grzegorza Pudy ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi o interwencję.

– Problem dotyczy większości sadowników – dodaje Krzysztof Czarnecki wiceprezes Związku Sadowników RP.

– Proszę o zapoznanie się z tematem, dlaczego firmy ubezpieczeniowe opóźniają podpisanie umów – podkreślił w piśmie Maliszewski.

Zgodnie z prawem rolnik musi ubezpieczyć przynajmniej połowę powierzchni swoich upraw od przynajmniej jednego ryzyka obowiązkowego: gradu, przymrozków wiosennych, powodzi czy suszy.

Dla rolników to nie tylko obowiązek ale jedyna szansa na otrzymanie odszkodowana, gdy na przykład nie ma przychodów ze zniszczonej produkcji.

– Dla wielu gospodarstw wypłata z ubezpieczenia jest jedyną deską ratunku – dodał Mirosław Maliszewski.

Krzysztof Czarnecki podkreśla, że Skarb Państwa do ubezpieczenia w PZU dokłada 60 procent.

I to dziura w budżecie jest najprawdopodobniej powodem tych odmów na jakie skarżą się sadownicy.

– Mój szwagier dostał odmowę, bo wyczerpał się limit dofinansowania a mamy początek sezonu – kontynuuje Krzysztof Czarnecki.

Ubezpieczenia nie są tanie, jak podkreśla sadownik za jeden hektar czereśni o wartości 100 tysięcy złotych należy zapłacić 13 procent ubezpieczenia czyli 13 tysięcy złotych z hektara.

– W tej chwili wszyscy mamy problem – dodaje.

Wystarczy kilka godzin by stracić roczną pracę i dochód dla całej rodziny na wiele miesięcy. Jedna noc przymrozków i sadownicy mają poważne kłopoty finansowe.

– Wystarczy kilka godzin zmiany temperatury na niską i są straty nie do powetowania.

– Jest kryzys dlatego myślimy, że cięcia budżetowe powodują te trudności. – podkreśla nasz rozmówca.

Sadownicy po zamknięciu rosyjskich granic szukają także dla siebie rynków zbytu w najdalszych zakątkach świata jak między innymi: Afryka Północna, Azja, Chiny, Egipt, Algieria, Tunezja.

Co ciekawe w pandemii znacznie zwiększyła się ilość spożywanych jabłek.

– To dobrze, bo jabłka poprawiają odporność organizmu – dodaje na koniec Krzysztof Czarnecki.

Justyna Napierała

ostatnie aktualności ‹

Jak oceniasz ten artykuł?

Głosów: 3

  • 3
    BARDZO PRZYDATNY
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKAKUJĄCY
    ZASKAKUJĄCY
  • 0
    PRZYDATNY
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
    NIEPRZYDATNY
  • 0
    WKURZAJĄCY
    WKURZAJĄCY
  • 0
    BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Etui do iPhone 17 – jak wybrać idealną ochronę...

Dlaczego sposób mówienia o energetyce ma...

3 WSKAZÓWKI. Jak wybrać idealną pościel...

Grosze w księgach, gorycz w urzędzie. Jak skarga...

Wojsko wraca. Ale nie tam, gdzie czekano....

Milion na kompetencje. Rada Miasta Skierniewice bez...

Rondo imienia ks. płk. Edwarda Chomy....

Bezpieczeństwo Skierniewic 2025. Między...

Uchwała bez echa? Skierniewicki samorząd...

eOGŁOSZENIA

Już teraz możesz dodać ogłoszenie w cenie tylko 5,00 zł za tydzień - POZNAJ NOWE OGŁOSZENIA