Wolontariusze fundacji „Judyta” i inspektorzy weterynarii weszli do garażu na terenie jednej z posesji w gminie Bolimów i zobaczyli psy stłoczone w klatkach transportowych, ustawionych jedna na drugiej. W środku było 48 skrajnie zaniedbanych zwierząt i ciała 16 kolejnych, które nie doczekały pomocy.

Wolontariusze fundacji „Judyta” i inspektorzy weterynarii weszli do garażu na terenie jednej z posesji w gminie Bolimów i zobaczyli psy stłoczone w klatkach transportowych, ustawionych jedna na drugiej. W środku było 48 skrajnie zaniedbanych zwierząt i ciała 16 kolejnych, które nie doczekały pomocy. (fot. Fundacja dla Szczeniąt Judyta/FB)

  • Zawiadomienie fundacji „Judyta” uruchomiło lawinę zdarzeń w Woli Szydłowieckiej (gm. Bolimów). W garażu na terenie prywatnej posesji odkryto dziesiątki psów upchniętych w transportówkach.
  • Interwencja policji, fundacji i inspekcji weterynaryjnej odsłoniła koszmar, który przez lata mógł rozgrywać się w czterech ścianach zwyczajnego budynku. Psy stały w klatkach, w których nie mogły się nawet położyć, a stężenie amoniaku uniemożliwiało normalne oddychanie.
  • Skala tego, z czym się mierzymy, przerosła wszystko”. Wstrząsająca relacja po interwencji w pseudohodowli pod Skierniewicami

To, co wolontariusze Fundacji Dla Szczeniąt „Judyta” i inspektorzy skierniewickiego inspektoratu weterynarii zobaczyli na jednej z posesji w gminie Bolimów, trudno porównać z czymkolwiek innym.

Psy były w naprawdę złym stanie – przyznaje Piotr Cymerski, powiatowy lekarz weterynarii w Skierniewicach. – Jeżeli chodzi o ich warunki utrzymania, szczerze mówiąc, nie spotkałem się jeszcze z czymś takim przez całą swoją pracę zawodową.

W czwartek, 8 stycznia, do komendy policji w Skierniewicach trafiło dramatyczne zgłoszenie od Fundacji „Judyta”. Wynikało z niego, że na terenie prywatnej posesji mogą przebywać psy w skrajnie złym stanie, a w garażu mogą znajdować się martwe zwierzęta.

„To, co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin, jest dla nas absolutnie niewyobrażalne. Skala tego, z czym się mierzymy, przerosła wszystko, co do tej pory widzieliśmy” – napisali później wolontariusze, opisując to, co zastali na miejscu.

Za drzwiami pomieszczenia interweniującym ukazał się widok, który – jak mówią – zostanie z nimi na długo: psy stłoczone w ciasnych klatkach transportowych, ustawionych jedna na drugiej, bez szansy na normalny odpoczynek czy ruch.

Zwierzęta stały w tych klatkach, nie mogły przyjąć właściwej pozycji ciała, która dawałaby im możliwość odpoczynku – relacjonuje Piotr Cymerski. – Stężenie amoniaku, wynikające z warunków utrzymywania tych zwierząt, uniemożliwiało normalne funkcjonowanie układu oddechowego.

Po przeprowadzeniu kontroli powiatowy lekarz weterynarii podjął decyzję o natychmiastowym odebraniu właścicielce wszystkich 48 psów.

Decyzja nie mogła być inna – podkreśla. – Zwierzęta były w bardzo złym stanie. Nigdy nie powinny być utrzymywane w takich warunkach. Nie będą już cierpiały, przebywając w miejscu, które urągało wszelkim zasadom. W mojej ocenie mieliśmy do czynienia ze znęcaniem się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem.

Najbardziej wstrząsająca była jednak ostatnia część interwencji. W tym samym pomieszczeniu, pomiędzy klatkami, znaleziono ciała 16 padłych psów. Ich zwłoki zostały zabezpieczone do sekcji, która ma odpowiedzieć na pytanie, jak długo trwał ich dramat i co dokładnie doprowadziło do śmierci.

„Smród ciał, który się wydobywał, ten fetor, który my czuliśmy paręnaście metr dalej był porażający. Jak otworzono ten garaż, gdzie było 16 ciał, dramat, słuchajcie dramat. (…) Jesteśmy szczęśliwi, że udało się uratować 51 zwierząt (…) teraz zaczyna się walka o ich życie” – Małgorzata Brzezińska, prezes fundacji „Judyta”.

Owczarki australijskie, pudle, corgi, bernardyny, według wyliczeń wolontariuszy fundacji „Judyta” z posesji w Woli Szydłowieckiej udało się uratować 51 psów. Czternaście z nich trafiło do DIOZ Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt, pozostałymi, wywiezionymi z posesji w siedmiu transportach zajęła się fundacja.

Wszystkie psy przechodzą szczegółowe przeglądy weterynaryjne. „To konieczne dla ich zdrowia, dla ich leczenia, ale też dla prokuratury i organów ścigania. Dokumentacja musi być pełna, rzetelna i niepodważalna. Ta sprawa nie może zostać zamieciona pod dywan, nie po tym, co zobaczyliśmy. Nie po 16 ciałach leżących jak śmieci. Nie pozwolimy, żeby to zostało zapomniane, czy żeby ktoś to nazwał wyjątkiem” – piszą wolontariusze na profilu fundacji.

Opisują też stan dwóch suczek, które trafiły do kliniki. Jedna dostała ataku padaczkowego, jej organizm jest skrajnie wyczerpany, walczy resztkami sił, a „rokowania są ostrożne”.

„Patrzymy na nie i nie potrafimy zrozumieć, ile bólu może znieść jedno zwierzę. Ile można zignorować? To są miesiące, a może lata zaniedbań, cierpienia i ciszy” – czytamy.

Według relacji fundacji w czwartkowy (8.01) wieczór pod Bolimowem skierniewiccy mundurowi, PIW i przedstawiciele „Judyty” interweniowali w hodowli, która rzekomo miała być legalna. „To była hodowla ZKwP/FCI. Miejsce, które według papierów miało być legalne i, z którego, jak się dowiadujemy, część psów miała jutro (9.01 – przyp. red.) jechać na wystawę. Jak? W jakim stanie? W jaki sposób miały stanąć przed ludźmi, sędziami, światłami, udając, że wszystko jest w porządku?” - zastanawiają się wolontariusze. – „Dowiadujemy się też, że część psów była psami właścicielskimi, które przebywały tam hotelowo. Wszystko będziemy analizować. Zapoznamy się z pełną dokumentacją, którą otrzymamy. Niczego nie zignorujemy, niczego nie odpuścimy, ale dziś nie papiery są najważniejsze. Dziś najważniejsze są psy”.

Jak oceniasz ten artykuł?

Głosów: 10

  • 2
    BARDZO PRZYDATNY
    BARDZO PRZYDATNY
  • 3
    ZASKAKUJĄCY
    ZASKAKUJĄCY
  • 0
    PRZYDATNY
    PRZYDATNY
  • 1
    OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
    NIEPRZYDATNY
  • 3
    WKURZAJĄCY
    WKURZAJĄCY
  • 1
    BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

3Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
  • Gość
    ~KAT-1 3 20 dni temuocena: 100% 

    OBIE TE BABY POWINNY ZOSTAĆ ZAKUTE W DYBY POSTAWIONE NA RYNKU BOLIMOWSKIM.........ŻE TEŻ TAKIE ZWYRONIALCE CHODZĄ PO ZIEMI.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~x 2 20 dni temuocena: 100% 

    Chwała osobie, która odkryła i nagłośniła tą "hodowlę". Właściciel/ka bez cech ludzkich do więzienia!.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
  • Gość
    ~Anka 1 21 dni temuocena: 100% 

    Barbarzyńcę zamknąć w klatce wąskiej a wysokiej aż do śmierci niech sobie postoi we własnych smrodach.

    odpowiedz oceń komentarz  zgłoś do moderacji
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS