(fot. Anna Wójcik-Brzezińska)
W Skierniewicach Perły nie rozdaje się za ładne przemówienia ani za garnitur skrojony pod sesję absolutoryjną. Perły dostają ci, którzy przez lata budują coś więcej niż wizerunek – słyszymy. W tym roku tytuł Perły Skierniewic trafił do Andrzeja Melona – byłego przewodniczącego rady miasta, samorządowca, człowieka, który – jak sam mówi – „zawsze starał się wykonywać tę pracę najlepiej, jak potrafi”.
Andrzej Melon nie udaje, że od dziecka marzył o fotelu przewodniczącego. W rozmowie przyznaje szczerze: „Nigdy nie miałem do czynienia z taką funkcją, więc wybranie mnie jako przewodniczącego rady po pierwszej kadencji (…) też było dla mnie jednocześnie nobilitacją. Nie wiedziałem, czy sobie poradzę”.
To wyznanie brzmi jak herezja w epoce polityków, którzy wszystko wiedzą najlepiej – zanim jeszcze zapadnie pierwsze głosowanie. A jednak właśnie ta nuta niepewności buduje wiarygodność. Bo może w samorządzie najgroźniejsi są ci, którzy zawsze są pewni?
Polityka bez wielkich słów
„Generalnie rzecz biorąc, mam bardzo pozytywne wrażenie ze swojej pracy” – mówi Melon. Brzmi zwyczajnie? W tych kilku słowach kryje się satysfakcja z bycia potrzebnym.
Przewodniczący rady – co tu kryć – bywa funkcją niewdzięczną. Z jednej strony – musi pilnować procedur, temperować emocje, czasem studzić polityczne ambicje. Z drugiej – reprezentuje wspólnotę, która w małym mieście jest bardziej realna niż abstrakcyjna. Tu nie głosuje się przeciwko „oponentowi”. Tu głosuje się często przeciwko sąsiadowi z tej samej ulicy.
Perła nie świeci sama
Perła Skierniewic to wyróżnienie przyznawane raz w roku, przy okazji urodzin miasta. Nie jest orderem za jednorazowy fajerwerk. To raczej nagroda za długodystansową przyzwoitość.
Melon nie opowiada o spektakularnych sukcesach. Opowiada o pracy. O odpowiedzialności. O tym, że funkcja była dla niego zaszczytem – ale i testem.
W polityce lokalnej nie da się zniknąć za partyjnym szyldem. Każda decyzja ma twarz. Każde głosowanie – konsekwencje. I każdy błąd wraca szybciej niż w dużej Warszawie.
Może dlatego jego słowa o wątpliwościach – „nie wiedziałem, czy sobie poradzę” – wybrzmiewają jak paradoksalny dowód siły.
Samorząd jako rzemiosło
Dziś, gdy polityka przypomina widowisko, samorząd bywa rzemiosłem. Codziennym, żmudnym, pozbawionym blasku reflektorów. I może właśnie dlatego Perła dla Andrzeja Melona ma w sobie coś przewrotnego. Nie jest nagrodą za krzyk. Jest nagrodą za cierpliwość.
W dniu 569 urodzin miasta taka perła mówi coś jeszcze: że Skierniewice wciąż wierzą w ludzi, którzy nie zaczynają od deklaracji wielkości, lecz od pracy, co – w czasach nadmiaru deklaracji – jest wartością niemal luksusową.
Jak oceniasz ten artykuł?
Głosów: 1





0Komentarze
Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.