(fot. archiwum prywatne)
Marcin Sarna na początku maja ukończył swój 23. maraton. Jak sam przyznaje bieg w Pradze nie był najłatwiejszym w jego życiu. Skierniewiczanin nie zamierza jednak poprzestawać i chce zrealizować marzenie o przebiegniętych 42 maratonach.
– Było strasznie gorąco na ulicach Pragi. Upał naprawdę dawał się we znaki i widziałem jak wiele osób nie ukończyło tego maratonu. Ja nie miałem nawet przez chwilę zamiaru schodzić z trasy. Nawet gdyby mi nogę urwało, to i tak dobiegłbym na linię mety – mówi w rozmowie z eGlos.pl Marcin Sarna.
Skierniewiczanin przekonuje, że nie był to dla niego najłatwiejszy maraton, który udało się do tej pory ukończyć.
– Dłużyły mi się te kilometry, co chwila spoglądałem, a to na zegarek, a to na tabliczki informacyjne. Każde kolejne 100 metrów było dla mnie wiecznością. Z czasem jednak głowa już odpowiednio się przestawiła i biegło się zdecydowanie lepiej – dodaje Marcin Sarna.
Na mecie wielka radość, ponieważ w ten sposób udało się ukończyć biegaczowi ze Skierniewic 23 maraton. – Mięśnie w nogach jeszcze przez kilka dni bolały, jakby przynajmniej zostały przetrącone kijem bejsbolowym, ale nikt nie odbierze tej satysfakcji z ukończenia biegu – przekonuje Marcin Sarna.
Przygoda z maratonami w przypadku skierniewiczanina zaczęła się bardzo niewinnie. Pierwszy z nich był prezentem na 40. urodziny.
– Ja nigdy nie przepadałem za bieganiem. Dla mnie to była w pewien sposób męczarnia. Wciągnął mnie w to Artur Zakrzewski. Kiedy sam miał swoją przygodę z bieganiem – wspomina Marcin Sarna.
Przed pierwszym maratonem przebiegnięcie 20 kilometrów było dla mnie wyzwaniem. Dziś wiem, że wszystko zależy od odpowiedniego nastawienia w głowie.
Marcin Sarna
Doskonale pamięta jak zapisywał się na pierwszy Maraton Warszawski w 2014 roku. Następnie zaczęły się przygotowania, które trwały ponad pół roku.
– Kiedy przebiegłem ten pierwszy maraton to pomyślałem sobie, że nie jest tak źle. Marzenie się spełniło, więc trzeba poszukać kolejnych celów i wyzwań – opowiada skierniewiczanin.
I tak zrodził się pomysł, aby przebiec przynajmniej jeden maraton w innym kraju. Przez dwanaście lat Marcinowi Sarnie udało się ukończyć 23 maratony. Najbardziej owocny był 2019 rok, kiedy udało się ukończyć 3 maratony (Moskwa, Stambuł, Limassol).

– Spośród tych wszystkich biegów najlepiej wspominam maraton w Walencji. Niesamowita tam była atmosfera, która napędzała się na każdym kolejnym kilometrze. Pamiętam, że byłem w takiej formie, że jak dobiegłem na metę i ktoś zaproponowałby jeszcze jeden maraton to raczej nie odmówiłbym – wspomina z uśmiechem Marcin Sarna.
Skierniewiczanin potwierdza, że ma kolejne marzenia do zdobycia. I to marzenia związane z maratonami.
Chodzi mi po głowie myśl, żeby ukończyć 42 maratony, tak aby każdy z nich przebiec w innym państwie. Na razie jestem na półmetku tego marzenia.
Marcin Sarna
Biegacz ze Skierniewic kolejna cegiełkę chce dorzucić jeszcze w tym roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to jesienią pobiegnie ulicami Budapesztu.
– Najważniejsze, że jeszcze mam motywacje i wciąż szukam nowych wyzwań – mówi z uśmiechem Marcin Sarna
Jak oceniasz ten artykuł?
Głosów: 1





1Komentarze
Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
Pięknie ❤️