Dobre oświetlenie wnętrza nie opiera się na jednej lampie. Połączenie światła głównego, punktowego i dekoracyjnego poprawia funkcjonalność pomieszczenia oraz buduje jego nastrój. (fot.pexels)
Można kupić piękne lampy i mimo to skończyć z mieszkaniem, w którym po zmroku nie da się wygodnie funkcjonować. Powody zwykle się powtarzają, a większość z nich wynika z decyzji podejmowanych zbyt późno albo bez zastanowienia. Oto potknięcia, które najczęściej zdarzają się przy planowaniu światła.
Jedno źródło światła na całe pomieszczenie
Klasyk. Żyrandol na środku sufitu oświetla pokój równomiernie, ale też zupełnie płasko – znikają cienie, a wraz z nimi wrażenie głębi. Efekt przypomina raczej salę wykładową niż domowe wnętrze. Rozwiązaniem jest rozproszenie światła i uzupełnienie go o kinkiety, lampy podłogowe oraz oświetlenie punktowe.
Oświetlenie planowane na końcu remontu
Instalacja elektryczna powstaje na początku prac, a lampy wybieramy zwykle na samym końcu. Kolejność jest odwrotna do sensownej. Efekt to punkty świetlne w miejscach, które nie pasują do ostatecznego ustawienia mebli, i brak gniazd tam, gdzie akurat stanęła sofa.
Ignorowanie barwy światła
Kilka opraw w jednym pokoju świecących różnymi barwami wygląda przypadkowo. Warto trzymać się jednej konwencji:
- ciepła barwa - salon, sypialnia, jadalnia,
- barwa neutralna - kuchnia, łazienka, garderoba,
- barwa chłodna - gabinet i przestrzeń do pracy.
Brak możliwości regulacji
Światło włączane jednym przyciskiem, na pełną moc, sprawdza się tylko w jednym scenariuszu. Ściemniacz i podział na osobne obwody kosztują niewiele przy układaniu instalacji, a później dają swobodę, której nie zapewni najdroższa oprawa. To zdecydowanie najczęściej żałowana oszczędność.
Pomijanie miejsc pozornie drugorzędnych
Przedpokój, wnętrza szaf, schody i strefa przy lustrze wypadają z planu jako pierwsze. Tymczasem to właśnie tam brak światła najbardziej doskwiera na co dzień, a doświetlenie ich kosztuje najmniej.
Zbyt słabe światło nad blatem kuchennym
Lampa sufitowa świecąca zza pleców tworzy cień własnej dłoni dokładnie w miejscu, w którym kroimy. To nie tylko niewygoda, ale i realne zagrożenie. Taśmy LED pod szafkami górnymi rozwiązują problem w kilkanaście minut.
Większość tych błędów da się naprawić bez remontu. Warunek jest jeden: potraktować oświetlenie jako element projektu, a nie dodatek dokładany po fakcie.
Dobór opraw wyłącznie pod względem wyglądu
Lampa potrafi świetnie prezentować się na zdjęciu i całkowicie zawieść w użytkowaniu. Klosz kierujący całe światło do dołu utworzy ostrą plamę na podłodze i zostawi resztę pokoju w półmroku. Ażurowy abażur z kolei rzuci na ściany wzór, który po tygodniu zacznie męczyć. Warto sprawdzić, jak oprawa rozprasza światło, a nie tylko jak wygląda wyłączona.
Jak to naprawić bez remontu
Sporą część powyższych błędów da się skorygować niewielkim kosztem – wymianą żarówek na jednolitą barwę, dostawieniem lampy podłogowej, dołożeniem taśmy LED pod szafkami czy zamontowaniem ściemniacza w istniejącej puszce. Dopiero zmiana rozmieszczenia punktów świetlnych wymaga ingerencji w ściany.
Źródło: https://unilight.com.pl/
ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ostatnie aktualności ‹




0Komentarze
Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.