Kilkaset osób przyszło do strażnicy OSP w Głuchowie na spotkanie z Mateuszem Morawieckim, Waldemarem Budą i Markiem Jakubiakiem. Politycy krytykowali rząd, Unię Europejską i model rozwoju premiujący duże miasta, a jednocześnie mobilizowali zwolenników do aktywności w internecie. To kolejny sygnał, że PiS ustawia kampanię na sporze centrum -- peryferie. (fot. Anna Wójcik-Brzezińska)
Były premier Mateusz Morawiecki w Głuchowie uderzał w rząd, mówiąc o rosnącym długu, problemach w ochronie zdrowia i bezrobociu. Waldemar Buda ostrzegał, że środki publiczne premiują metropolie, a Marek Jakubiak dołożył wątki światopoglądowe. W tle – walka o przekaz przed wyborami 2027 i napięcia o przyszłe przywództwo w PiS.
W strażnicy OSP w Głuchowie 27 lutego odbyło się spotkanie z udziałem byłego premiera Mateusza Morawieckiego, europosła Waldemara Budy oraz posła Marka Jakubiaka. W wydarzeniu uczestniczyli także parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości – m.in. senator Rafał Ambroziak, posłowie -- Paweł Sałek, Robert Telus i Grzegorz Lorek, oraz lokalni samorządowcy.
Sala była wypełniona; organizatorzy mówili o kilkuset uczestnikach. Oficjalnie był to element objazdowych spotkań z mieszkańcami. Nieoficjalnie – kolejny odcinek szerszej opowieści o powrocie PiS do władzy i o tym, kto w tej partii będzie rozdawał karty w nadchodzących latach.
„Awarie państwa” i rachunek za rządy
Wystąpienie Mateusza Morawieckiego miało wyraźną konstrukcję: najpierw krytyka obecnego rządu, następnie przypomnienie dorobku ośmiu lat rządów PiS, wreszcie apel mobilizacyjny. Były premier mówił o „awarii państwa”, wskazując – jak podkreślał – rosnące zadłużenie, pogarszającą się sytuację w ochronie zdrowia oraz wzrost bezrobocia. Kontrastował to z okresem swoich rządów, gdy – w jego narracji – bezrobocie było rekordowo niskie, a dług publiczny w relacji do PKB malał.
Wystąpieniem polityk wpisywał się w znaną już linię obozu PiS: bilansowanie rządów jako fundamentu wiarygodności. Morawiecki odwoływał się do kategorii sprawczości państwa i stabilności finansów. W warunkach opozycji to zabieg oczywisty – przypomnienie sukcesów ma budować przekonanie, że partia jest gotowa do powrotu do władzy. W kontekście wewnętrznym to także komunikat: były premier przedstawia się jako depozytariusz doświadczenia rządowego i twarz kompetencji.
Spór o Unię i pieniądze dla gmin
Drugą osią wiecu była polityka unijna. Morawiecki i Buda deklarowali sprzeciw wobec wdrażania Zielonego Ładu, umowy handlowej z krajami Mercosur oraz nowych mechanizmów finansowania zbrojeń w UE (tzw. „SAFE”). Eurodeputowany Waldemar Buda przekonywał, że środki europejskie mogą – jego zdaniem – trafiać przede wszystkim do największych ośrodków miejskich, kosztem mniejszych gmin. Krytykował model finansowania samorządów, twierdząc, że sprzyja on metropoliom, w szczególności Warszawie.
Ten wątek nie był przypadkowy. Głuchów – jak wiele gmin powiatowych – jest miejscem, gdzie przekaz o „Polsce lokalnej” i „Polsce metropolii” trafia na podatny grunt. Politycy PiS konsekwentnie budują narrację, w której podział między centrum a peryferią staje się osią politycznej mobilizacji. W Głuchowie brzmiało to wyraźnie: wsparcie dla mniejszych gmin, równomierny rozwój, sprzeciw wobec – jak mówiono – uprzywilejowania Warszawy.
W tej konstrukcji Unia Europejska nie jest wyłącznie partnerem finansowym, lecz także polem sporu o suwerenność i model rozwoju. Zielony Ład czy Mercosur stają się symbolami decyzji podejmowanych ponad głowami lokalnych społeczności. To język, który łączy ekonomię z tożsamością.
Polski Ład jako punkt odniesienia
Politycy PiS podkreślali znaczenie programów inwestycyjnych realizowanych w poprzednich latach, w tym Polskiego Ładu. Wskazywali, że był to mechanizm, który pozwolił małym samorządom realizować inwestycje infrastrukturalne. Dziś – jak przekonywali – brak analogicznych programów ogranicza możliwości rozwojowe gmin i powiatów.
W warstwie politycznej to nie tylko spór o pieniądze. To próba zdefiniowania, kto jest realnym sojusznikiem samorządów. PiS od kilku lat buduje wizerunek partii „prowincji” – formacji, która dostrzega mniejsze ośrodki i przekierowuje do nich strumień środków publicznych. Spotkanie w Głuchowie wpisuje się w ten model: objazd mniejszych miejscowości ma podkreślać przywiązanie do elektoratu poza metropoliami.
Wątki światopoglądowe i edukacyjne
Wystąpienie Marka Jakubiaka wprowadziło element światopoglądowy. Poseł apelował do rodziców i dziadków o większe zaangażowanie w wychowanie i przekazywanie wiedzy historycznej. Podkreślał rolę rodziny w kształtowaniu tożsamości narodowej i potrzebę wzmacniania polityki prorodzinnej oraz demograficznej.
To nie jest temat uboczny. PiS konsekwentnie łączy przekaz gospodarczy z obroną tradycyjnego modelu rodziny i sceptycyzmem wobec części zmian w systemie edukacji. W Głuchowie brzmiało to jako wezwanie do czujności wobec „kierunku, w jakim idzie szkoła”. W szerszym kontekście jest to element wojny kulturowej, w której partia stawia się w roli obrońcy tradycyjnych wartości.
Media społecznościowe jako narzędzie
W końcowej części spotkania Morawiecki odniósł się do roli mediów i komunikacji. Zachęcał uczestników do aktywności w internecie i mediach społecznościowych, wskazując, że są one skutecznym narzędziem dotarcia z przekazem politycznym do wyborców. Apel o „używanie telefonu” jako instrumentu komunikacji politycznej jest wpisany w strategię budowania równoległej infrastruktury medialnej. W małych miejscowościach, gdzie sieci relacyjne są silne, przekaz rozchodzi się szybciej przez lokalne grupy i komunikatory niż przez ogólnopolskie media.
Głuchów w cieniu kalendarza wyborczego
Choć do wyborów parlamentarnych pozostało jeszcze kilkanaście miesięcy, objazd kraju przez czołowych polityków PiS ma charakter wyraźnie przedkampanijny. Spotkania w mniejszych miejscowościach pozwalają utrzymywać mobilizację elektoratu i testować przekaz. W Głuchowie dominowały trzy linie narracyjne: krytyka obecnego rządu, obrona dorobku ośmiu lat PiS oraz podział na „Polskę lokalną” i „Polskę metropolii”.
Ten ostatni wątek ma szczególne znaczenie. W warunkach silnej polaryzacji geografia staje się wskaźnikiem preferencji wyborczych. Małe gminy pozostają bastionami prawicy. Spotkanie w Głuchowie było więc nie tylko rozmową o finansach czy Unii, ale także symbolicznym potwierdzeniem, gdzie PiS szuka swojej bazy.
Sukcesja w tle
Wiec w Głuchowie należy czytać także w kontekście dyskusji o przyszłości przywództwa w PiS. Debata o następstwie po Jarosławie Kaczyńskim nie ma formalnego kalendarza, lecz ma wyraźne symptomy: napięcia frakcyjne, testowanie autonomii, selektywne promowanie kadr.
Ostatni publiczny spór między Mateuszem Morawieckim a Patrykiem Jakim, zakończony skierowaniem spraw do partyjnej komisji etyki, był sygnałem, że granice samodzielności są pilnowane. W partii scentralizowanej sukcesja odbywa się pod kontrolą centrum decyzyjnego.
Morawiecki dysponuje rozpoznawalnością i doświadczeniem państwowym. W badaniach opinii bywa wskazywany jako naturalny następca prezesa. Jednocześnie jego pozycja w aparacie partyjnym zależy od stopnia zaufania centrum. Każde objazdowe spotkanie, każde wystąpienie budujące profil „państwowca” wzmacnia jego kapitał wyborczy – ale też jest obserwowane przez partyjne zaplecze.
W tle pojawiają się inne nazwiska potencjalnych pretendentów. Pojawiają się też sygnały, że kierownictwo partii rozważa różne scenariusze dotyczące przyszłego kandydata na premiera. To element utrzymywania równowagi i niedopuszczania do przedwczesnej konsolidacji wokół jednej osoby.
Integracja czy napięcie?
Z perspektywy krótkoterminowej kluczowe jest utrzymanie spójności. Spotkanie w Głuchowie pokazało jedność przekazu: obok Morawieckiego wystąpili Buda i Jakubiak, obecni byli posłowie Paweł Sałek, Robert Telus, Lorek oraz senator Rafał Ambroziak. Wspólna scena ma znaczenie symboliczne. W partii wodzowskiej obraz jedności jest równie istotny jak realna równowaga frakcji.
Z perspektywy długoterminowej pytanie brzmi, czy PiS postawi na model przywództwa pragmatycznego – skoncentrowanego na zarządzaniu i powrocie do władzy – czy na model bardziej mobilizacyjny, eksponujący tożsamość i twardy rdzeń elektoratu.
Partia testuje przekaz przed wyborami parlamentarnymi, konsoliduje zaplecze w mniejszych miejscowościach i równocześnie porządkuje wewnętrzną dynamikę sukcesji.
Mateusz Morawiecki wystąpił jako były premier i potencjalny architekt powrotu do władzy. Waldemar Buda wzmocnił linię suwerennościową wobec Brukseli. Marek Jakubiak dołożył akcent światopoglądowy. Wspólna scena miała pokazać, że partia pozostaje zintegrowana.
Czy to zapowiedź kontrolowanej sukcesji, czy jedynie etap w dłuższym procesie? Na razie PiS wysyła jeden komunikat: wybory są celem nadrzędnym, a ewentualna zmiana przywództwa – procesem, który będzie przebiegał pod pełną kontrolą obecnego lidera.
Jak oceniasz ten artykuł?
Głosów: 1





0Komentarze
Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.