
„Nasz wybór jest taki: albo trzymanie się drożejącego węgla, albo energetyka jądrowa, albo uzależnienie się od importu gazów. Z tych trzech opcji atom jest najbardziej oczywistym i bezpiecznym dla Polski. (fot. Anna Wójcik-Brzezińska)
Adrian Zandberg, kandydat na urząd Prezydenta RP, spotkał się 31 marca z mieszkańcami Skierniewic. Lider „Razem” zaprezentował wizję Polski, która wymaga gruntownych zmian – od energetyki, przez ochronę zdrowia, aż po walkę z patologiami w zarządzaniu publicznymi instytucjami – wymieniał.
Spotkanie w Skierniewicach Zandberg rozpoczął od krytyki obecnej klasy politycznej, która – jak podkreślił – od dwóch dekad nie potrafiła sprostać wyzwaniom współczesności.
„Od 20 lat rządzą na zmianę Platforma i PiS, a efekt? Polska nie zbudowała ani jednej elektrowni jądrowej” – mówił kandydat. Jego zdaniem brak inwestycji w strategiczne sektory, takie jak energetyka czy przemysł farmaceutyczny, to efekt krótkowzroczności polityków, którzy skupiają się na medialnych przepychankach zamiast na realnych problemach.

Zandberg przypomniał o swoim sztandarowym projekcie – Piętnastoletnim Programie Rozbudowy Polski, który zakłada budowę ośmiu bloków jądrowych oraz trzech fabryk leków. „Jeśli nie zaczniemy działać teraz, za 10-15 lat nasza gospodarka po prostu się posypie” – ostrzegał.
Ochrona zdrowia. 8 proc. PKB to konieczność
Kandydat odniósł się także do dramatycznej sytuacji w polskiej ochronie zdrowia. „Nie możemy dopuścić do prywatyzacji przez zagłodzenie” – mówił, odnosząc się do niedofinansowania szpitali i rosnącej roli sektora prywatnego. Zandberg podkreślił, że Polska wydaje na zdrowie jedne z najmniejszych środków w Europie i zaproponował zwiększenie nakładów. „Jeśli tego nie zrobimy, ludzie będą zmuszeni oddawać ostatnie oszczędności prywatnym klinikom, a biedni zostaną skazani na chorobę i śmierć” – dodał, wskazując na negatywne przykłady systemu amerykańskiego.

Zandberg mówi o systemie ochrony zdrowia, który – jego zdaniem – stoi na krawędzi załamania. Jego diagnoza jest prosta: jeśli nie zwiększymy nakładów publicznych na zdrowie, biedni będą skazani na chorobę i śmierć, a zdesperowani pacjenci będą oddawać ostatnie oszczędności prywatnym klinikom. Kandydat ostrzega przed „pełzającą prywatyzacją”, która – jak w modelu amerykańskim – może doprowadzić do systemu, gdzie zdrowie staje się luksusem.
„Nie możemy dopuścić do prywatyzacji przez zagłodzenie publicznych szpitali” – mówi. Zandberg proponuje rozwiązania wzorowane na Niemczech i Czechach, które ograniczają konflikty interesów między sektorem publicznym a prywatnym.
W jego narracji pobrzmiewa echo Chomsky’ego, który opisywał mechanizm celowego niedofinansowania usług publicznych jako sposób na ich prywatyzację. Kandydat podkreśla, że obecny system już teraz pasożytuje na portfelach Polaków – prywatne firmy medyczne zarabiają krocie, podczas gdy publiczna ochrona zdrowia jest „zagłodzona". To, co mamy w Polsce, przypomina „Frankensteina” opisywanego przez publicystów – hybrydę publiczno-prywatną, która nie działa dobrze dla nikogo.

Jego retoryka jest emocjonalna i celuje w serca wyborców: „Zdesperowany człowiek odda wszystko, żeby ratować swoje życie". Kandydat odwołuje się do konstytucyjnej zasady równości dostępu do ochrony zdrowia, przedstawiając ją jako jedną z ostatnich wartości, które trzeba chronić przed zniszczeniem. Wskazuje też na demograficzne wyzwania – starzejące się społeczeństwo i rosnące potrzeby zdrowotne – które mogą całkowicie przygnieść obecny system.
Walka z koryciarstwem
Jednym z głównych punktów programu Zandberga jest walka z tzw. koryciarstwem – pasożytowaniem polityków na spółkach Skarbu Państwa i samorządowych. „Spółki publiczne to nie są trofea do rozdania kolegom z partii” – mówił.
Przypomnijmy, że kandydat postuluje za wprowadzeniem regulacji zakazującej zatrudniania polityków w spółkach publicznych podczas sprawowania mandatu oraz przez dwa lata po jego zakończeniu. Dodatkowo proponuje likwidację rad nadzorczych w spółkach publicznych, które jego zdaniem są źródłem korupcjogennych praktyk.
W różnych rzeczach ja się mogę nie zgadzać z liberałami, w różnych rzeczach mogę się nie zgadzać z konserwatystami z PSL-u, ale że wszyscy już się zorientowali, że to oryginalne „koryciarstwo”, które PiS powiązał do sześcianu, to jest coś, czego Polacy nie akceptują.
Apel o zmianę pokoleniową
Zandberg wezwał wyborców w Skierniewicach do odrzucenia politycznego duopolu PO-PiS. „Czas wysłać Kaczyńskiego i Tuska na emeryturę” – mówił, podkreślając potrzebę zmiany pokoleniowej w polskiej polityce.

„Jeśli chodzi o uzależnienia, jestem zwolennikiem polityki redukcji szkód. Uważam, że polityka penalizacji, jeżeli chodzi o substancje psychoaktywne, to ślepa uliczka. Po prostu ona nie prowadzi do tego, żeby szkody redukować, tylko je pomnaża. W przypadku najpopularniejszej substancji fizykoaktywnej w Polsce, czyli wysokoprocentowego alkoholu, uważam, że przegięliśmy z łatwością zaopatrywania się napoje wyskokowe.
Kandydat na prezydenta RP w swoim wystąpieniu maluje obraz polskiej polityki jako tragikomedii, w której głównymi bohaterami są dwa zwaśnione obozy – Platforma Obywatelska i PiS. Ich odwieczna rywalizacja przypomina „telenowelę”, gdzie zamiast realnych działań mamy niekończące się zapowiedzi wsadzania przeciwników do więzienia. To polityczna wersja „Mody na sukces”, w której każdy odcinek kończy się tym samym – brakiem jakichkolwiek efektów dla kraju.
Dziś mamy po prawej stronie sceny politycznej wyścig – kto jeszcze pokorniej ukłoni się oligarchom i wielkiemu biznesowi, kto jeszcze bardziej powie, że możemy mieć państwo minimum.
Najbardziej spektakularnym przykładem tej stagnacji – zdaniem Zandberga – jest brak elektrowni atomowych, które od dwóch dekad pozostają jedynie „projektem na papierze". Kandydat przypomina, że Polska od 20 lat wie o konieczności transformacji energetycznej, o kosztach ETS i wyczerpywaniu się złóż węgla, a mimo to nic z tym nie robi. Elektrownie węglowe, pamiętające jeszcze epokę PRL-u, dogorywają technologicznie, a jedyne, co udało się zrobić politykom, to przetrwać kolejne wybory.
CZYTAJ TAKŻE:
Nawrocki w Skierniewicach: "Rafał Trzaskowski zachowuje się jak chorągiewa”
„Liga szalikowców”
W tej narracji kandydat punktował krótkowzroczność klasy politycznej. Zamiast myśleć o przyszłości – o tym, co będzie za 10 czy 15 lat – politycy skupiają się na medialnych przepychankach. „Liga szalikowców” – jak określa ten spór kandydat – to zabawa dla kibiców politycznych drużyn, którzy zamiast rozwiązywać problemy kraju, wolą machać szalikami i krzyczeć „nasza racja jest lepsza".

Żeby rozwiązać w Polsce kryzys mieszkaniowy i zaspokoić potrzeby zwykłych ludzi, w Polsce musi zacząć na dużą skalę budować samorząd – mówi Adrian Zandberg. Podczas spotkania w Skierniewicach nawiązał do swojego pomysłu zmierzenia się z problemem braku mieszkań i wysokich cen nieruchomości. Kandydat partii Razem w wyborach prezydenckich przedstawił swój plan na rozwiązanie problemu braku dostępnych mieszkań w Polsce. Wśród kluczowych propozycji znalazło się wprowadzenie podatku od trzeciego i kolejnych mieszkań oraz rezygnacja z rządowych dopłat, które – jego zdaniem – sztucznie napędzają wzrost cen nieruchomości.
Kryzys mieszkaniowy to wynik spekulacyjnej gorączki na rynku nieruchomości, gdzie multimilionerzy, dysponując wolnymi milionami złotych, skupują mieszkania, traktując je jako lokatę kapitału. Efekt? Ceny mieszkań szybują w górę, a zwykli Polacy, nie mają zdolności kredytowej, by kupić mieszkanie, które zapewni im choćby minimalny komfort życia – mówił podczas wiecu.

„Nikt nam łatwego życia nie obiecywał w demokracji, danego słowa dotrzymał.
W tej narracji kandydat podkreśla -- kryzys mieszkaniowy staje się symbolem szerszego problemu – rosnących nierówności społecznych i braku skutecznych działań państwa.
Demokracja i walka ze skrajną prawicą
Zandberg pytany przez uczestniczących w spotkaniu wyborczym o decyzję francuskiego sądu, który zakazał Marine Le Pen startu w wyborach, stwierdził, że takie działania są błędne. „Skrajną prawicę należy pokonać przy urnach, przy pomocy kartki wyborczej, a nie wyroków sądów” – mówił. Kandydat zaznaczył, że wzrost popularności skrajnych ugrupowań wynika z zaniedbań elit rządzących, które ignorują nierówności społeczne oraz pogłębiający się podział między wielkimi miastami a prowincją. „To, jakiej jakości demokrację będziemy mieli, zależy od naszego zaangażowania” – podkreślił.

„Mamy w tym momencie sytuację, w której od lat trwa spór o to, którzy sędziowie są NEO, a którzy sędziowie są PALEO i czy wyroki będą ostatecznie uznawane, czy nie będą uznawane. To się zaczęło od bardzo złej decyzji zarządów władz czy do nieopublikowanego otoczenia trybunału konstytucyjnego. Ten kamień spuścił lawinę. Lawina doprowadziła nas do miejsca, które moim zdaniem trzeba będzie przeciąć konstytucyjnie.
Energetyka jądrowa jako fundament stabilności gospodarczej
Kandydat zwrócił uwagę na kryzys energetyczny, który może zagrozić Polsce w najbliższych dekadach. „Nasz wybór jest prosty: albo drożejący węgiel, albo energetyka jądrowa” – mówił Zandberg. Mówił o konieczności współpracy z krajami Europy Północnej i Francją w ramach wspólnej inicjatywy nuklearnej. „Musimy zbudować zdolności produkcyjne u nas w kraju i zawalczyć o wyjęcie kluczowych inwestycji z ograniczeń traktatu z Maastricht” – dodał.
MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ:
Radykalna wizja Polski według Brauna. Relacja ze spotkania w Skierniewicach
Zandberg podkreślił konieczność wzmocnienia współpracy obronnej z krajami Europy Północnej oraz regionu bałtyckiego w obliczu zmieniającej się roli Stanów Zjednoczonych. „Stany Zjednoczone odwracają się od Europy i kierują się ku Pacyfikowi” – zauważył. Jego zdaniem Polska musi inwestować w przemysł obronny oraz rozwijać zdolności produkcyjne amunicji i sprzętu wojskowego we własnym zakresie.
Kandydat na prezydenta RP wskazał także na potrzebę rewizji zasad finansowania inwestycji publicznych w Unii Europejskiej oraz budowy nowych architektur bezpieczeństwa we współpracy z Francją i innymi krajami południowej Europy.
„Polityka musi odzyskać treść” – mówił Zandberg, apelując do wyborców o aktywne uczestnictwo w wyborach.
KRÓTKO... Adrian Zandberg próbuje przyciągnąć zarówno wyborców lewicowych, jak i centro-lewicowych, którzy oczekują bardziej aktywnej roli państwa w gospodarce i społeczeństwie. Poruszane przez niego w Skierniewicach wątki dotyczące korupcji i nepotyzmu, mogą również przyciągnąć wyborców, którzy są rozczarowani obecnym stanem polityki. Kandydat porównuje spór Platformy Obywatelskiej i PiS do „telenoweli”, w której liczy się wyłącznie wzajemne oskarżanie („my was dojedziemy”) zamiast realnych działań. Nie ma więc problemu – za klasykiem – ze wskazaniem "wrogów systemu". Sam proponuje — państwo aktywne inwestycyjnie, ale zarządzane kompetentnie, bez „oligarchicznych układów”.

WYBORY PREZYDENTA RP w 2020:

Jak oceniasz ten artykuł?
Głosów: 3
3Komentarze
Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.
A nie spotkał się przypadkiem z komunistą Górajem ,bo ten człowiek jest chyba niezatapialny. Jego dawna siedziba podobno przeznaczona do rozbiórki ,a on wiecznie działa za aprobatą Jażdżyka przywieziony z Rawy i patrzcie odszedł z wiceprezydenta ,ale w urzędzie na pół etatu 77 letni dziadek dalej zostaje. A jakie doświadczenie ,a co zrobili obiecali nowe miejsca pracy (chyba dla swoich) i co ludzie dalej do Warszawy i Lodzi a samemu siedzi się chyba do śmierci. Wstyd! Ale to dlatego ,że nie ma opozycji!
Przychodzi mi nieraz - z wielkim trudem - posłuchać owego wybitnego teoretyka marksizmu-leninizmu. Lepszym w opowiadaniu dyrdymałów był jedynie Jerzy Urban. Jeśli wierzyć w bajki to jedynie Andersena. Choć należy zgodzić się z jednym - "skrajną prawicę należy pokonać przy urnach" i pamiętać, że podobnie nalezy postąpić ze skrajną lewicą. I jedni i drudzy, na przestrzeni XX i XXI wieku, byli jedynie szkodnikami Rzeczypospolitej. Ich rządy prowadziły zawsze do waśni, budowania pseudoelit, obniżenia znaczenia Polski i ubożenia jej mieszkańców.
ci młodzi przywiezieni z nim towarzysze nie doświadczyli komunizmu , więc nie wiedzą co robią.